Flotacja to naprawdę ciekawy i praktyczny proces, który bazuje właśnie na różnicach w hydrofobowości ziaren mineralnych – czyli tym, czy powierzchnia ziarna „lubi” wodę, czy raczej jej unika. Jeśli dwa minerały różnią się tylko tą właściwością, to flotacja jest wręcz wymarzonym sposobem na ich rozdzielanie. W praktyce w komorze flotacyjnej do zawiesiny dodaje się odpowiednie odczynniki, np. zbieracze i spieniacze, które powodują, że jedne ziarna (te hydrofobowe) przyczepiają się do pęcherzyków powietrza i wypływają na powierzchnię jako piana, podczas gdy hydrofilowe zostają w zawiesinie. To bardzo skuteczna metoda i stosuje się ją przy wzbogacaniu rud metali, węgla, czy nawet w recyklingu. Na co dzień w zakładach przeróbczych można spotkać różne typy flotatorów, a cała sztuka polega na dobraniu odpowiednich parametrów (np. pH, stężenia odczynników, czasu napowietrzania). Flotacja daje możliwość precyzyjnego oddzielenia materiału nawet wtedy, gdy inne właściwości fizyczne, jak gęstość czy przewodnictwo, są do siebie zbliżone. Moim zdaniem dobrze jest rozumieć, że właśnie specyficzna cecha hydrofobowości decyduje tutaj o skuteczności procesu – to taki fundament branżowy doceniany w każdej kopalni czy zakładzie wzbogacania.
W przeróbce kopalin stałych często spotyka się różne techniki wzbogacania i każdy z procesów ma swoją określoną specyfikę działania. Pomieszanie ich podstawowych zasad to dość częsty błąd – sam kiedyś myślałem, że jak coś się różni, to wystarczy dobrać metodę „na czuja”, ale w praktyce to nie działa. Wzbogacanie grawitacyjne wykorzystuje różnice w gęstości ziaren mineralnych, a nie ich powierzchniowych właściwościach. Jeśli minerały mają podobną gęstość, to niestety ten sposób nie da nam oczekiwanego rozdziału – ziarna opadają praktycznie tak samo i nie da się ich sensownie rozseparować. Z kolei separacja dielektryczna opiera się na różnicach w przewodnictwie elektrycznym, co przy hydrofobowości nie ma absolutnie znaczenia – tu ważne jest, jak ziarno reaguje w polu elektrycznym, a nie czy „lubi” wodę. Separacja magnetyczna, jak łatwo się domyślić, bazuje na właściwościach magnetycznych – czyli czy minerał jest podatny na oddziaływanie magnesu. Hydrofilowość czy hydrofobowość nie mają tu wpływu, bo pole magnetyczne nie oddziaływuje na takie cechy powierzchniowe. Z mojego doświadczenia wynika, że łatwo jest pomylić te procesy, bo czasem wydają się podobne w nazwach albo wykorzystują podobne urządzenia, ale kluczem jest zawsze zrozumienie, która właściwość fizyczna minerału decyduje o skutecznym rozdziale. Przy różnicach tylko w hydrofobowości jedyną sensowną i praktyczną metodą jest właśnie flotacja – i to wynika zarówno z teorii, jak i praktyki zakładów przeróbczych, gdzie od lat stosuje się właśnie taki podział technologiczny. Warto utrwalić sobie te podstawy, bo pozwalają one unikać niepotrzebnych błędów w przyszłości i poprawnie dobrać technologię.