To zagadnienie z pozoru wydaje się proste, ale ma spore znaczenie w praktyce utrzymania ruchu w zakładach przeróbczych. Zasolenie wód obiegowych, czyli obecność rozpuszczonych soli (np. chlorków, siarczanów), bezpośrednio przekłada się na szybkość korozji stalowych rurociągów. Moim zdaniem to jedno z tych zagadnień, o których często się zapomina w codziennej pracy, a potem są niespodzianki przy przeglądach technicznych. Wysokie zasolenie zwiększa przewodnictwo elektryczne wody i wspomaga reakcje elektrochemiczne prowadzące do powstawania rdzy i innych produktów korozji. Praktycznie – jeśli w zakładzie nie kontroluje się jakości wody technologicznej, to korozja może przyspieszyć na tyle, że pojawią się przecieki czy nawet poważniejsze awarie. Branżowe normy i dobre praktyki zawsze zalecają regularny monitoring parametrów wód obiegowych, szczególnie tam, gdzie stosuje się stale niskostopowe do budowy rurociągów. Stosuje się też inhibitory korozji, a czasem wymiana rur na wykonane z tworzyw sztucznych jest korzystniejsza ekonomicznie. Z mojego doświadczenia wynika, że profilaktyka – stała kontrola zasolenia i szybka reakcja na pogorszenie parametrów – pozwala uniknąć drogich napraw i przestojów. Warto o tym pamiętać, bo nawet najlepiej zaprojektowana instalacja nie wytrzyma bez właściwej gospodarki wodno-ściekowej.
W praktyce zakładów przeróbczych niejednokrotnie spotyka się błędne przekonania dotyczące wpływu zasolenia wody na rurociągi stalowe. Rozważając odpowiedzi sugerujące, że zwiększone zasolenie miałoby zmniejszyć szybkość zatykania lub zwiększyć napowietrzanie, łatwo popaść w uproszczenia. Napowietrzanie rurociągów stalowych nie jest bezpośrednio zależne od poziomu zasolenia wody, a raczej od konstrukcji systemu, ciśnienia czy obecności powietrza w cieczy. Wydawać by się mogło, że więcej soli to mniej osadów, ale to nie do końca tak – sole mineralne rzeczywiście mogą wpływać na odkładanie się niektórych typów osadów, jednak dużo ważniejszy dla zatykania jest udział zawiesin mineralnych i organicznych, a nie sam poziom rozpuszczonych soli. Najbardziej mylący jest jednak pogląd, że zasolenie zmniejsza szybkość korozji. To typowy błąd logiczny, być może wynikający z pomylenia różnych rodzajów korozji lub wpływu twardości wody. W rzeczywistości obecność rozpuszczonych soli – zwłaszcza chlorków i siarczanów – przyspiesza procesy elektrochemiczne, które leżą u podstaw korozji stali. Zaniechanie monitorowania zasolenia prowadzi do przyspieszonego zużycia instalacji stalowych. To dlatego dobre praktyki branżowe oraz normy zalecają ograniczanie zasolenia i stosowanie inhibitorów. W skrócie: im więcej soli w wodzie technologicznej, tym szybciej stalowe rurociągi ulegają zniszczeniu – i to jest kluczowy wniosek przy projektowaniu i eksploatacji układów wodnych w przemyśle.