Podstawą opodatkowania podatkiem akcyzowym w przypadku importu samochodu osobowego jest
A. wartość celna samochodu powiększona o należne cło i podatek od czynności cywilnoprawnych.
B. wartość celna samochodu powiększona o należne cło.
C. wartość celna samochodu powiększona o należne cło i podatek VAT.
D. wartość celna samochodu.
Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2016 (arkusz A.65-X-16.05).
W imporcie samochodu osobowego podstawą opodatkowania akcyzą jest wartość celna samochodu powiększona o należne cło. To jest ważne, bo akcyza nie jest liczona od samej ceny z faktury ani od wartości już z VAT-em. W praktyce najpierw ustala się wartość celną pojazdu, czyli wartość przyjętą do odprawy celnej, zwykle z uwzględnieniem kosztów transportu i ubezpieczenia do granicy UE, jeżeli przepisy celne tego wymagają. Następnie dolicza się cło, o ile jest należne. Dopiero od tak ustalonej kwoty liczy się akcyzę. Przykładowo, jeżeli wartość celna auta wynosi 40 000 zł, a cło 4 000 zł, to podstawa akcyzy wynosi 44 000 zł. Przy stawce 3,1% akcyza wyniesie 1 364 zł. Moim zdaniem najłatwiej zapamiętać kolejność tak: wartość celna plus cło, potem akcyza, a VAT to już osobny etap rozliczenia importu. Dobra praktyka w księgowości i odprawach celnych polega na sprawdzaniu dokumentów celnych, faktury zakupu, potwierdzeń kosztów transportu oraz klasyfikacji pojazdu, bo przy samochodach osobowych stawka akcyzy zależy m.in. od pojemności silnika i rodzaju napędu. Dzięki temu unika się zaniżenia podstawy opodatkowania, a to mogłoby skończyć się korektą, odsetkami i niepotrzebnym tłumaczeniem się przed urzędem.
Przy imporcie samochodu osobowego łatwo pomylić akcyzę z VAT-em albo z podatkiem od czynności cywilnoprawnych, bo wszystkie te daniny kojarzą się z zakupem auta. Trzeba jednak rozdzielić ich funkcje. Akcyza przy imporcie jest liczona od wartości celnej pojazdu powiększonej o należne cło, a nie od kwoty powiększonej o VAT. VAT pojawia się w rozliczeniu importowym, ale nie wchodzi do podstawy akcyzy. To częsty błąd myślowy: skoro przy imporcie płaci się VAT, to ktoś odruchowo dolicza go do wszystkiego. W podatkach kolejność ma znaczenie i tutaj właśnie ta kolejność decyduje o prawidłowej podstawie. Nie wystarczy też przyjąć samej wartości celnej samochodu. Sama wartość celna jest punktem wyjścia, ale ustawa akcyzowa każe powiększyć ją o cło. Jeżeli cło występuje, pominięcie go zaniżyłoby podstawę opodatkowania akcyzą, czyli także sam podatek. Z mojego doświadczenia to jest taki błąd, który wychodzi zwłaszcza przy zadaniach liczbowych, gdy ktoś liczy za szybko i bierze tylko kwotę z dokumentu celnego albo faktury. Podatek od czynności cywilnoprawnych też nie pasuje do tej sytuacji. PCC dotyczy określonych czynności cywilnoprawnych, na przykład umowy sprzedaży zawartej między osobami prywatnymi w krajowym obrocie, a nie stanowi składnika podstawy akcyzy przy imporcie auta. W imporcie patrzymy na dokumenty celne, wartość celną i cło, a nie na PCC. Poprawne podejście jest więc bardziej celno-podatkowe niż typowo księgowe: ustalić wartość celną, doliczyć należne cło, zastosować właściwą stawkę akcyzy i dopiero potem analizować dalsze rozliczenia, w tym VAT. Takie uporządkowanie naprawdę pomaga, bo podatki przy samochodach są podobne z nazwy, ale każdy działa trochę inaczej.