W maju 2026 r. osoba fizyczna prowadząca działalność gospodarczą zatrudnia cztery osoby na podstawie różnych umów. Minimalne wynagrodzenie w 2026 r. wynosi 4 806 zł, a składka na Fundusz Pracy i Fundusz Solidarnościowy 2,45%. Wskaż kwotę składki, którą ma zapłacić płatnik na te fundusze od ubezpieczonych wykonujących u niego pracę, jeżeli są to następujące osoby: pracownik zatrudniony na umowę o pracę, wynagrodzenie brutto 5 000 zł; zleceniobiorca wykonujący pracę na podstawie umowy zlecenia, kwota na umowie 3 500 zł (osoba ta jest zatrudniona u innego pracodawcy na podstawie umowy o pracę z wynagrodzeniem wyższym od minimalnego); pracownik zatrudniony na umowę o pracę, wynagrodzenie brutto 3 000 zł, nieposiadający innego tytułu do ubezpieczeń; pracownik zatrudniony na umowę o pracę, wynagrodzenie brutto 5 000 zł, mężczyzna w wieku 62 lat.
A. 196,00 zł
B. 245,00 zł
C. 122,50 zł
D. 404,25 zł
Opracowane na podstawie zadania CKE, czerwiec 2014 (arkusz A.65-X-14.05): Kwoty, stawki i terminy zaktualizowane do przepisów obowiązujących w 2026 r.
Kwota 122,50 zł wynika z tego, że składkę na Fundusz Pracy i Fundusz Solidarnościowy liczymy tylko od tych osób, za które płatnik ma taki obowiązek. Stawka wynosi 2,45%, ale sama stawka to jeszcze nie wszystko. Trzeba sprawdzić tytuł do ubezpieczeń, wysokość podstawy oraz ewentualne zwolnienia. W tym przypadku składka należy się tylko od pracownika z umową o pracę i wynagrodzeniem 5 000 zł, bo jego podstawa jest wyższa od minimalnego wynagrodzenia 4 806 zł. Obliczenie jest proste: 5 000 zł × 2,45% = 122,50 zł. Zleceniobiorca ma u innego pracodawcy etat z wynagrodzeniem powyżej minimum, więc z umowy zlecenia nie powstaje obowiązek opłacania składek emerytalno-rentowych, a przez to nie nalicza się FP i FS. Pracownik z pensją 3 000 zł nie osiąga minimalnej podstawy, więc też odpada. Mężczyzna w wieku 62 lat jest objęty zwolnieniem wiekowym, bo za mężczyzn po ukończeniu 60 lat nie opłaca się składek na te fundusze. W praktyce kadrowo-płacowej zawsze warto robić taką krótką kontrolę: tytuł ubezpieczenia, minimalna podstawa, zwolnienia. Moim zdaniem to jedna z tych rzeczy, które na liście płac wyglądają drobno, ale łatwo przez nieuwagę zawyżyć zobowiązanie wobec ZUS.
Przy tym zadaniu najczęstszy błąd polega na mechanicznym przemnożeniu wszystkich wynagrodzeń przez 2,45%, bez sprawdzenia, czy od danej osoby w ogóle powstaje obowiązek opłacenia składki na Fundusz Pracy i Fundusz Solidarnościowy. Takie podejście prowadzi do kwot zawyżonych, bo nie każda wypłata brutto jest automatycznie podstawą do FP i FS. W kadrach najpierw bada się warunki, a dopiero potem wykonuje rachunek. Zleceniobiorca z kwotą 3 500 zł może kusić do doliczenia go do podstawy, ale skoro ma u innego pracodawcy umowę o pracę z wynagrodzeniem wyższym od minimalnego, to zlecenie nie jest dla niego obowiązkowym tytułem do ubezpieczeń emerytalnych i rentowych. Bez tego nie ma też składki na te fundusze. Podobnie pracownik z wynagrodzeniem 3 000 zł nie spełnia progu minimalnego wynagrodzenia 4 806 zł, więc sama umowa o pracę nie wystarczy, jeżeli miesięczna podstawa jest poniżej wymaganego minimum. Osobny haczyk dotyczy wieku. Mężczyzna w wieku 62 lat, mimo pensji 5 000 zł, korzysta ze zwolnienia, bo składek FP i FS nie opłaca się za mężczyzn po ukończeniu 60 lat. Dlatego kwoty 404,25 zł, 245,00 zł czy 196,00 zł wynikają z dodania zbyt wielu osób do podstawy naliczenia. Z mojego doświadczenia najbezpieczniej jest zaznaczać na liście płac osoby wyłączone z FP/FS, bo wtedy nie miesza się zwykłego wynagrodzenia brutto z realną podstawą składki.