Przedsiębiorstwo zawarło z Adamem Prusem umowę zlecenia, w której ustalono wynagrodzenie w wysokości 4 800,00 zł. Zleceniobiorca nie ma innych źródeł dochodów i nie wyraził zgody na objęcie go dobrowolnym ubezpieczeniem chorobowym. Ile wyniesie łączna kwota składek na ubezpieczenia społeczne finansowana przez zleceniodawcę?
| Składki ZUS finansowane przez zleceniodawcę | |
| Ubezpieczenie emerytalne | 9,76% |
| Ubezpieczenie rentowe | 6,5% |
| Ubezpieczenie wypadkowe | 1,67% |
| Fundusz Pracy i Fundusz Solidarnościowy | 2,45% |
| Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych | 0,10% |
A. 978,24 zł
B. 780,48 zł
C. 983,04 zł
D. 860,64 zł
Opracowane na podstawie zadania CKE, czerwiec 2017 (arkusz A.65-X-17.06): Kwoty, stawki i terminy zaktualizowane do przepisów obowiązujących w 2026 r.
Kluczowe jest tu rozróżnienie między składkami na ubezpieczenia społeczne a pozostałymi funduszami opłacanymi przy rozliczeniach ZUS. Przy umowie zlecenia, gdy zleceniobiorca nie ma innych tytułów do ubezpieczeń, obowiązkowe są składki emerytalna, rentowa i wypadkowa. Ubezpieczenie chorobowe przy zleceniu jest dobrowolne i Adam Prus nie wyraził na nie zgody, więc w ogóle go nie doliczamy. Po stronie zleceniodawcy liczymy: emerytalne 9,76%, rentowe 6,5% oraz wypadkowe 1,67%. Razem daje to 17,93%. Od podstawy 4 800,00 zł wychodzi: 4 800,00 × 17,93% = 860,64 zł. To jest właśnie łączna kwota składek na ubezpieczenia społeczne finansowana przez zleceniodawcę. Moim zdaniem najważniejszy praktyczny wniosek jest taki: w listach płac i rachunkach do umów zlecenia trzeba osobno patrzeć na składki społeczne, zdrowotne oraz fundusze typu Fundusz Pracy czy FGŚP. One mogą występować w rozliczeniu, ale nie zawsze odpowiadają na pytanie, które akurat jest zadane. Dobra praktyka kadrowo-płacowa to najpierw ustalić tytuł do ubezpieczeń, potem obowiązkowe składki, a dopiero później dodatkowe obciążenia płatnika.
W tym zadaniu łatwo się pomylić, bo w tabeli podano nie tylko składki na ubezpieczenia społeczne, ale też fundusze opłacane przez płatnika. Pytanie dotyczy jednak wyłącznie łącznej kwoty składek na ubezpieczenia społeczne finansowanych przez zleceniodawcę. Do tej grupy po stronie płatnika zaliczamy składkę emerytalną 9,76%, rentową 6,5% i wypadkową 1,67%. Razem to 17,93%, czyli 4 800,00 × 17,93% = 860,64 zł. Kwota 978,24 zł wynika z doliczenia Funduszu Pracy i Funduszu Solidarnościowego, bo 17,93% + 2,45% = 20,38%. To jest częsty błąd: ktoś widzi tabelę ZUS finansowaną przez zleceniodawcę i automatycznie sumuje prawie wszystko, zamiast sprawdzić, czy chodzi o ubezpieczenia społeczne, czy o wszystkie obciążenia pracodawcy. Kwota 983,04 zł oznacza jeszcze szersze ujęcie, bo obejmuje także FGŚP 0,10%, czyli razem 20,48%. Taki wynik byłby bliższy pytaniu o całkowity koszt składkowo-funduszowy płatnika, ale nie o same ubezpieczenia społeczne. Z kolei 780,48 zł powstaje po uwzględnieniu tylko składki emerytalnej i rentowej, bez wypadkowej. To też nie jest dobre podejście, ponieważ przy obowiązkowym ubezpieczeniu emerytalnym i rentowym zleceniobiorca zasadniczo podlega również ubezpieczeniu wypadkowemu. W praktyce kadrowej trzeba więc czytać treść bardzo dokładnie. Dobry schemat jest prosty: ustalamy tytuł do ubezpieczeń, sprawdzamy, które składki są obowiązkowe, a dopiero potem liczymy procenty od podstawy. Bez tego wynik może wyglądać logicznie, ale będzie formalnie niepoprawny.