Przedmiotem umowy o dzieło może być
A. napisanie programu komputerowego
B. sprzątanie biura
C. przekazanie w odpłatne użytkowanie samochodu
D. pośredniczenie w zawieraniu umów ubezpieczenia
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2015 (arkusz A.65-X-15.01).
Przedmiotem umowy o dzieło może być napisanie programu komputerowego, bo w tej umowie chodzi o osiągnięcie konkretnego, sprawdzalnego rezultatu. Nie samo staranie się, nie bycie dostępnym przez ileś godzin, tylko wykonanie oznaczonego dzieła. Program komputerowy bardzo dobrze pasuje do tej konstrukcji, jeżeli w umowie da się opisać efekt: np. aplikacja do fakturowania, moduł logowania, skrypt importujący dane z pliku CSV, strona z określonymi funkcjami albo raport generowany z bazy danych. W praktyce warto dopisać wymagania techniczne, termin oddania, sposób odbioru, kryteria testów, usunięcie wad oraz przeniesienie autorskich praw majątkowych albo licencję. To jest dobra praktyka, bo przy programach komputerowych łatwo potem o spór: czy wykonawca miał tylko napisać kod, czy też wdrożyć, poprawiać błędy i serwisować system. Moim zdaniem najprostsza zasada jest taka: jeśli można wskazać konkretny końcowy produkt i go odebrać protokołem, umowa o dzieło ma sens. Jeśli chodzi głównie o ciągłe wykonywanie czynności, to już raczej nie.
W umowie o dzieło kluczowy jest rezultat, a nie samo wykonywanie czynności. Dlatego łatwo się pomylić, bo wiele prac wygląda „jak dzieło”, bo ktoś coś robi i dostaje za to pieniądze. Sprzątanie biura jest typowym przykładem czynności powtarzalnej, starannego działania. Efektem może być czyste pomieszczenie, ale istota takiej pracy polega na regularnym wykonywaniu usług, często według harmonogramu, a nie na stworzeniu indywidualnie oznaczonego rezultatu, który można odebrać jak gotowy produkt. W praktyce byłaby to raczej umowa zlecenia albo umowa o świadczenie usług. Przekazanie samochodu w odpłatne użytkowanie też nie jest dziełem, bo nikt tu niczego nie wykonuje ani nie tworzy. To przypomina najem, dzierżawę albo leasing, czyli umowę polegającą na oddaniu rzeczy do używania za wynagrodzeniem. Pośredniczenie w zawieraniu umów ubezpieczenia również nie pasuje do umowy o dzieło, ponieważ jest działalnością usługową, często ciągłą i opartą na podejmowaniu czynności handlowych oraz organizacyjnych. Typowy błąd myślowy polega na tym, że uczymy się „umowa cywilnoprawna = można wszystko nazwać dziełem”. No właśnie nie do końca. Sama nazwa umowy nie przesądza sprawy. Liczy się jej rzeczywista treść, sposób wykonywania oraz to, czy istnieje konkretny, indywidualny i możliwy do sprawdzenia rezultat. W kadrach i rozliczeniach to ma duże znaczenie, bo błędne zakwalifikowanie umowy może powodować problemy przy kontroli, składkach, podatkach i dokumentacji.