W okresie trzymiesięcznego wypowiedzenia umowy o pracę dokonanego przez pracodawcę, pracownikowi przysługuje zwolnienie na poszukiwanie pracy, z zachowaniem prawa do wynagrodzenia, w wymiarze
Odpowiedź 3 dni roboczych jest prawidłowa, bo tak wynika z art. 37 Kodeksu pracy. Jeżeli wypowiedzenia umowy o pracę dokonuje pracodawca, a okres wypowiedzenia wynosi 3 miesiące, pracownik ma prawo do zwolnienia na poszukiwanie pracy w wymiarze 3 dni roboczych, z zachowaniem prawa do wynagrodzenia. To ważne: chodzi o wypowiedzenie złożone przez pracodawcę, a nie przez pracownika. Moim zdaniem to jest jeden z tych przepisów, które w kadrach trzeba znać praktycznie, bo często pojawia się przy rozwiązywaniu umów. Pracownik powinien wykorzystać te dni w okresie wypowiedzenia, najlepiej po uzgodnieniu terminu z pracodawcą, żeby dało się normalnie zaplanować pracę działu. W dokumentacji kadrowo-płacowej takie zwolnienie traktuje się jako usprawiedliwioną, płatną nieobecność. Dla przykładu: jeżeli pracodawca wręcza pracownikowi wypowiedzenie z 3-miesięcznym okresem wypowiedzenia, pracownik może zawnioskować o 3 dni robocze wolnego na rozmowy rekrutacyjne, przygotowanie dokumentów albo załatwianie spraw związanych ze zmianą pracy. Dobra praktyka jest taka, żeby wniosek był pisemny lub przynajmniej odnotowany w systemie kadrowym, bo potem łatwiej rozliczyć czas pracy i wynagrodzenie.
Odpowiedzi wskazujące 4 dni, 2 dni albo 1 dzień roboczy wynikają zwykle z pomylenia różnych uprawnień pracowniczych albo z niedokładnego zapamiętania progów z Kodeksu pracy. Zwolnienie na poszukiwanie pracy nie jest ustalane dowolnie przez pracodawcę i nie zwiększa się ponad limit ustawowy tylko dlatego, że okres wypowiedzenia jest długi albo sytuacja pracownika jest trudna. Przy wypowiedzeniu trzymiesięcznym dokonanym przez pracodawcę przysługuje dokładnie 3 dni robocze. Wymiar 4 dni nie ma tu podstawy w przepisach, choć czasem ktoś intuicyjnie zakłada, że dłuższe wypowiedzenie powinno oznaczać więcej dni wolnych. Tak to jednak nie działa. Wymiar 2 dni roboczych jest prawidłowy tylko przy krótszych okresach wypowiedzenia, czyli przy wypowiedzeniu dwutygodniowym oraz jednomiesięcznym. Dlatego przeniesienie tej wartości na wypowiedzenie trzymiesięczne jest błędem merytorycznym. Z kolei 1 dzień roboczy nie odpowiada standardowi przewidzianemu dla tego uprawnienia w Kodeksie pracy. W praktyce kadrowej trzeba też pamiętać, że prawo do tych dni powstaje wtedy, gdy wypowiedzenie składa pracodawca. Jeżeli pracownik sam wypowiada umowę, nie można automatycznie żądać płatnego zwolnienia na szukanie pracy z art. 37 Kodeksu pracy. Z mojego doświadczenia najczęstszy błąd polega na tym, że ktoś zapamiętuje samą nazwę uprawnienia, ale nie łączy jej z długością wypowiedzenia i stroną, która wypowiedzenie złożyła. A to właśnie te elementy decydują o poprawnym rozliczeniu.