Łączna kwota składek na Fundusz Pracy i Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych od miesięcznego wynagrodzenia pracownicy w 3. miesiącu pracy po powrocie z urlopu macierzyńskiego, obliczona na podstawie danych przedstawionych w tabeli, wynosi
| Wyszczególnienie | Kwota / stopa |
| Wynagrodzenie zasadnicze pracownicy | 4 900,00 zł |
| Premia uznaniowa | 600,00 zł |
| Stopa składki na Fundusz Pracy | 2,45% |
| Stopa składki na Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych | 0,10% |
A. 0,00 zł
B. 140,25 zł
C. 134,75 zł
D. 124,95 zł
Opracowane na podstawie zadania CKE, czerwiec 2015 (arkusz A.65-X-15.05): Kwoty wynagrodzenia podniesione powyżej płacy minimalnej 2026 r.; zasada zwolnienia ze składek bez zmian.
W tym zadaniu najważniejszy nie jest sam rachunek procentowy, tylko rozpoznanie zwolnienia ze składek na Fundusz Pracy i Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych. Pracodawca nie opłaca składek na FP i FGŚP za pracownika powracającego z urlopu macierzyńskiego przez okres 36 miesięcy, liczony od pierwszego miesiąca po powrocie do pracy. Skoro pytanie dotyczy 3. miesiąca pracy po powrocie z urlopu macierzyńskiego, to pracownica nadal mieści się w tym okresie ochronnym. Dlatego mimo że jej miesięczne wynagrodzenie wynosi 4 900,00 zł + 600,00 zł = 5 500,00 zł, składki na te dwa fundusze wynoszą 0,00 zł. W normalnej sytuacji, bez zwolnienia, liczyłoby się podstawę i stawki 2,45% oraz 0,10%, ale tutaj przepisy wyłączają obowiązek zapłaty. Moim zdaniem to jest typowy haczyk kadrowo-płacowy: tabela kusi do liczenia, a trzeba najpierw sprawdzić, czy składka w ogóle jest należna. W praktyce kadrowej dobra zasada jest taka: zanim naliczysz FP i FGŚP na liście płac, sprawdź status pracownika, rodzaj nieobecności i ewentualne zwolnienia ustawowe.
Wybór kwoty innej niż 0,00 zł zwykle wynika z tego, że ktoś od razu zaczyna liczyć procenty od wynagrodzenia, a pomija warunek opisany w treści: jest to 3. miesiąc pracy po powrocie z urlopu macierzyńskiego. Przy FP i FGŚP nie wystarczy znać stawki procentowej. Trzeba jeszcze ustalić, czy pracodawca ma obowiązek opłacenia tych składek za daną osobę w danym miesiącu. Tu obowiązku nie ma, bo działa 36-miesięczne zwolnienie po powrocie z urlopu macierzyńskiego. Kwota 140,25 zł powstaje z obliczenia składki od całej podstawy 5 500,00 zł według łącznej stawki 2,55%, czyli tak, jakby pracownica nie korzystała z żadnego zwolnienia. Matematycznie rachunek jest sensowny, ale merytorycznie nie pasuje do sytuacji kadrowej. Kwota 134,75 zł odpowiada samej składce na Fundusz Pracy od 5 500,00 zł, więc dodatkowo pomija składkę na FGŚP, ale przede wszystkim też ignoruje zwolnienie. Z kolei 124,95 zł wygląda jak policzenie łącznej stawki tylko od wynagrodzenia zasadniczego 4 900,00 zł, bez premii uznaniowej. To też byłoby niepełne, bo w zwykłym przypadku premia stanowiąca podstawę składek ZUS wchodziłaby do podstawy FP i FGŚP. W tym zadaniu jednak nawet poprawne ustalenie podstawy nie zmieni wyniku, bo składki na te fundusze nie są należne. Z mojego doświadczenia, w płacach najpierw sprawdza się tytuł i wyjątki ustawowe, a dopiero potem robi procenty. Inaczej łatwo naliczyć coś, czego firma wcale nie powinna płacić.