Prawidłowo – impedancja wyjściowa mikrofonu powinna być co najmniej 5-krotnie mniejsza od impedancji wejściowej przedwzmacniacza miksera. To jest tzw. zasada dopasowania napięciowego, którą stosuje się w większości profesjonalnych systemów audio. Moim zdaniem, to jeden z podstawowych, a zarazem często lekceważonych elementów toru audio, który ma bezpośredni wpływ na jakość dźwięku i poziom szumów. Gdy impedancja wejściowa jest dużo większa niż wyjściowa mikrofonu, zapewniamy maksymalny transfer sygnału bez zbędnych strat, ograniczamy ryzyko zniekształceń (zwłaszcza w paśmie wysokich częstotliwości) i minimalizujemy obciążenie mikrofonu. Z własnego doświadczenia wiem, że jeśli stosujesz porządny mikrofon dynamiczny lub pojemnościowy i dobry preamp, to właśnie właściwe dopasowanie impedancji powoduje, że nagranie brzmi wyraźnie, nie „zamula” i nie pojawiają się niepotrzebne przydźwięki. Typowe wejście mikrofonowe ma impedancję około 1,5–2 kΩ, a mikrofony często mają impedancję wyjściową rzędu 150–250 Ω. Takie proporcje są zalecane przez producentów sprzętu i znajdziesz je w praktycznie każdym podręczniku do nagłośnienia czy reżyserii dźwięku. Warto pamiętać, że tylko takie ustawienie gwarantuje bezproblemową pracę w warunkach studyjnych czy scenicznych.
W temacie dopasowania impedancji mikrofonu do przedwzmacniacza przewija się sporo nieporozumień i mitów, które czasem wynikają z analogii do innych dziedzin elektroniki, np. systemów radiowych, gdzie stosuje się tzw. dopasowanie mocy. Jednak w audio najważniejsze jest dopasowanie napięciowe – nie chodzi o to, żeby impedancje były równe, ani żeby wyjściowa była większa od wejściowej. Częstym błędem jest założenie, że impedancje powinny być takie same – to prowadziłoby do dużych strat sygnału i podbicia szumów, a przecież nam zależy na czystym, mocnym sygnale z mikrofonu do preampu. Równie mylna jest koncepcja, że impedancja mikrofonu powinna być większa (5 lub 10 razy większa) od impedancji wejściowej – w tym układzie mikrofon byłby zbyt mocno obciążony, spadłoby napięcie na wyjściu i zniekształcenia czy szumy byłyby dużo bardziej odczuwalne. To trochę jak próba przelania wody z cienkiej rurki do szerokiej – zawsze tracimy na skuteczności. Jeśli ktoś patrzy na wzory z fizyki, może się pomylić przez tzw. dopasowanie mocy – ale w praktyce audio chodzi o jak największy transfer napięcia. Producenci sprzętu i podręczniki do elektroakustyki zalecają, aby impedancja wejściowa preampu była minimum 5 razy większa niż wyjściowa mikrofonu, bo wtedy sygnał jest najsilniejszy, a system najbardziej odporny na zakłócenia. Dobrze to widać w praktyce: jeśli użyjemy nieprawidłowego dopasowania, poziom dźwięku spada, a szumy się nasilają. Dlatego zawsze warto pamiętać o tej zasadzie, żeby uniknąć prostych, a bolesnych błędów przy realizacji dźwięku.