AES/EBU to standard, który w branży pro-audio naprawdę dużo znaczy. Moim zdaniem, jak ktoś zajmuje się poważniej dźwiękiem w studiu albo na scenie, to prędzej czy później natknie się właśnie na ten skrót. AES/EBU, czyli Audio Engineering Society/European Broadcasting Union, został stworzony specjalnie do cyfrowej transmisji sygnałów audio między profesjonalnym sprzętem, na przykład mikserami, interfejsami czy rejestratorami. Co ciekawe, ta technologia pozwala przesyłać dwa kanały cyfrowego dźwięku, najczęściej po kablu XLR, który przypomina ten od mikrofonu, ale oczywiście tu idzie sygnał cyfrowy, nie analogowy. Przesyłając sygnał cyfrowy, nie mamy praktycznie żadnych zakłóceń, degradacji jakości czy szumów – po prostu 1:1 bit po bicie trafia do odbiornika. W praktyce, w większych studiach czy podczas produkcji telewizyjnych, AES/EBU jest standardem, bo jest niezawodny, odporny na zakłócenia i daje pełną kompatybilność między urządzeniami różnych producentów. Dla mnie najważniejsze jest to, że cyfrowa transmisja całkowicie eliminuje problemy typowe dla analogów, jak brum czy straty na długich kablach. Warto też pamiętać, że są różne standardy cyfrowe – na przykład S/PDIF do zastosowań domowych – ale AES/EBU to taki branżowy pewniak. Jak ktoś myśli o profesjonalnym audio, to bez cyfrowej transmisji się nie obejdzie, a AES/EBU to podstawa tych rozwiązań.
AES/EBU bywa czasem mylony z innymi technologiami transmisji, dlatego nietrudno pomylić go z rozwiązaniami optycznymi lub analogowymi. W praktyce jednak, AES/EBU to standard czysto cyfrowy. Transmisja optyczna – jak na przykład Toslink – rzeczywiście też służy do przesyłania cyfrowego audio, ale jest oparta na światłowodach, nie na typowych przewodach elektrycznych. AES/EBU działa głównie na symetrycznych kablach XLR i mimo że jest cyfrowy, nie ma nic wspólnego z transmisją światłem. Jeśli chodzi o sygnały analogowe, to tu mówimy o zupełnie innym świecie: analog to prąd elektryczny, który odwzorowuje przebieg fali dźwiękowej, a nie zera i jedynki. To właśnie analogowe połączenia XLR czy jack były popularne przez dekady, ale nie mają tych wszystkich zalet cyfrowego przesyłu, jak odporność na zakłócenia czy brak degradacji sygnału. Bezprzewodowe transmisje to z kolei osobny temat – tam używa się technologii radiowych, Bluetooth lub Wi-Fi, tak zupełnie poza tym, co daje nam AES/EBU. Z mojego doświadczenia zauważyłem, że wiele osób automatycznie zakłada, że skoro coś jest na XLR, to musi być analogowe, a to nie do końca prawda, bo AES/EBU idzie po tych samych złączach, ale niesie zupełnie inny, cyfrowy sygnał. Trzeba też uważać, by nie mylić zastosowania AES/EBU z bardziej popularnymi domowymi interfejsami typu S/PDIF czy optycznymi Toslink – mimo że wszystkie są cyfrowe, różnią się standardem transmisji oraz przeznaczeniem. Podsumowując, jedynie transmisja cyfrowa odpowiada właściwościom AES/EBU i tylko w tym kontekście jest to prawidłowe skojarzenie.