Długość kabli głośnikowych faktycznie powinna być jak najkrótsza głównie ze względu na straty energii. Im dłuższy przewód, tym większy opór, a co za tym idzie więcej mocy tracimy po drodze zanim sygnał dotrze do samych głośników. Opór przewodnika przekłada się bezpośrednio na spadek napięcia, no i efekt końcowy? Słabszy dźwięk z głośnika, czasem nawet zniekształcenia, zwłaszcza przy większych mocach. W praktyce bardzo ważne jest, żeby nie tylko sam kabel miał odpowiednio dużą średnicę (czyli był 'gruby'), ale też żeby nie ciągnąć go niepotrzebnie przez pół pokoju. Standardy branżowe, na przykład zalecenia EIA lub normy Hi-Fi, zawsze podkreślają: długość i jakość przewodu mają kluczowe znaczenie dla odwzorowania dźwięku. Często poleca się stosowanie przewodów o przekroju minimum 2,5 mm² nawet przy niezbyt dużych odległościach (np. 10 metrów), właśnie po to, by ograniczyć te niechciane straty. Z mojego doświadczenia, przy słabszych kablach i długich dystansach bardzo łatwo o wyraźnie słabszy bas i mniej dynamiki. Najlepsza praktyka to: jak najkrócej i jak najgrubiej. Warto o tym pamiętać nawet w domowym audio.
Ograniczanie długości kabli głośnikowych to temat, który często wywołuje różne błędne przekonania. Jedną z takich pomyłek jest przypisywanie temu problemowi zjawisk związanych z samoindukcją czy przeciążeniem końcówek mocy. Oczywiście, samoindukcja istnieje w każdym przewodniku, szczególnie przy bardzo wysokich częstotliwościach, jednak sygnały audio mają zbyt niskie częstotliwości, by typowa długość kabla głośnikowego (kilka-kilkanaście metrów) wywołała istotny wpływ indukcyjny. W praktyce zjawiska te są marginalizowane przez odpowiednią konstrukcję przewodów i końcówek głośnikowych. Z kolei przeciążenie końcówek mocy to raczej problem niewłaściwego dopasowania impedancji całego zestawu, nie samej długości kabla. Wzmacniacz nie 'widzi' długości przewodu jako czegoś osobnego, tylko sumaryczny opór, jaki tworzy przewód razem z głośnikiem. Jeśli przekrój kabla jest dobrany odpowiednio do długości, to nie ma ryzyka przeciążenia. Często spotykane jest też przekonanie, że długie przewody zwiększają podatność na przydźwięki sieciowe czy inne zakłócenia. To nie do końca prawda w przypadku sygnału głośnikowego, bo jest on już na tyle silny, że typowy przewód głośnikowy nie działa jak antena zbierająca zakłócenia. Oczywiście, zawsze warto stosować solidne połączenia i unikać trasowania kabli głośnikowych równolegle do przewodów zasilających, ale to nie długość kabla jest tu głównym winowajcą. Z mojego punktu widzenia, te nieporozumienia biorą się często z mylenia realnych problemów profesjonalnego okablowania sygnałowego z tematem przesyłu mocy do głośników. Najważniejsze pozostaje ograniczenie strat energii związanych z rezystancją kabla, a nie efekty indukcyjne czy zakłócenia.