Dokładnie tak, mikrofon o charakterystyce hiperkardioidalnej ma swoje „strefy największego tłumienia” dźwięku pod kątem około 120° i 240° względem osi mikrofonu. To jest właśnie ten praktyczny trik, który bardzo się przydaje przy ustawianiu monitorów scenicznych na koncertach czy wydarzeniach na żywo – ustawiając monitor pod kątem ok. 120° względem osi mikrofonu, efektywnie minimalizujemy ryzyko powstania sprzężenia elektroakustycznego (czyli tego nieprzyjemnego piszczenia). W praktyce – jak stoisz z mikrofonem skierowanym na siebie, monitor powinien być ustawiony trochę z boku, mniej więcej „za uchem”, a nie centralnie przed Tobą czy prosto z boku. Wynika to z tego, jak wygląda wykres tłumienia w mikrofonach hiperkardioidalnych – największa czułość jest z przodu, nieco mniejsza z tyłu (dokładnie w osi 180°), a te boczne kąty (w okolicach 120°) zapewniają najniższą czułość na dźwięk. Takie ustawienie to standard koncertowy, sprawdza się nawet na trudnych scenach. Warto dodać, że nie tylko teoria, ale i moje doświadczenie z realizacji dźwięku pokazuje, że jak tylko ktoś zapomni o tym kącie, to szybciej łapie sprzężenia i potem jest niepotrzebny stres podczas występu. Dobrą praktyką jest też testowanie różnych pozycji mikrofonu i monitora podczas prób, ale te 120° to bezpieczny punkt wyjścia, który stosuje się od lat i raczej nie zawodzi na scenie.
Sprawa ustawienia monitora scenicznego względem osi mikrofonu o charakterystyce hiperkardioidalnej wydaje się prosta, ale w praktyce nie brakuje nieporozumień, które prowadzą do typowych błędów akustycznych. Wielu osobom wydaje się, że skoro mikrofon najgorzej „zbiera” dźwięk z tyłu (czyli 180°), to wystarczy skierować monitor dokładnie za mikrofon – niestety, w przypadku hiperkardioidy taka logika nie działa tak, jak w klasycznych mikrofonach kardioidalnych. Charakterystyka hiperkardioidalna ma bowiem dwie strefy największego tłumienia, i nie leżą one dokładnie z tyłu, ale pod kątem około 120° i 240°. Ustawienie monitora pod kątem 180° (centralnie za mikrofonem) to podejście, które lepiej sprawdza się przy mikrofonach kardioidalnych, bo te mają największe tłumienie właśnie z tyłu. Z kolei 90° (czyli dokładnie z boku) także nie jest optymalne – tam mikrofon hiperkardioidalny ma dużo większą czułość, co sprzyja sprzężeniom. 45° wydaje się czasami dobrym kompromisem, ale niestety w tej strefie mikrofon zbiera jeszcze całkiem sporo dźwięku z otoczenia, przez co o sprzężenia nie trudno. Moim zdaniem wiele problemów na scenie bierze się z tego, że ludzie nie spoglądają na wykresy charakterystyk, tylko polegają na utartych schematach, nie zwracając uwagi na specyfikę danego mikrofonu. Praktyka branżowa oraz materiały producentów jasno pokazują – dla hiperkardioidy najlepiej sprawdza się ustawienie monitora pod kątem ok. 120° względem osi mikrofonu. To nie jest żadna magiczna sztuczka, tylko zwykła fizyka i geometria tłumienia. Warto zawsze dobierać ustawienie na podstawie realnych wykresów i testować je w warunkach scenicznych, bo każde odstępstwo może naprawdę skutkować niechcianymi sprzężeniami. Największym błędem jest stosowanie tych samych ustawień dla różnych typów mikrofonów bez analizy ich charakterystyki kierunkowej.