Przełącznik PHASE w przedwzmacniaczu mikrofonowym faktycznie służy do zmiany polaryzacji sygnału, czyli mówiąc wprost – odwraca fazę sygnału audio o 180 stopni. To jest jedno z tych rozwiązań, które na pozór wydaje się drobiazgiem, ale w praktyce studyjnej czy nawet na scenie potrafi uratować sytuację. Załóżmy, że nagrywasz gitarę akustyczną dwoma mikrofonami i ustawisz je po przeciwnych stronach pudła. Bez kontroli fazy może dojść do tzw. znoszenia się sygnałów, co objawi się „wygaszaniem” niektórych częstotliwości – dźwięk staje się wtedy płaski, mało wyrazisty. Właśnie wtedy przełącznik PHASE przydaje się najbardziej! W branży audio to wręcz standardowa procedura, by przy podejrzanych problemach z brzmieniem (jak brak środka czy basu) sprawdzać, czy faza sygnału jest prawidłowa. Warto dodać, że przy nagłaśnianiu bębnów, szczególnie stopy i werbla, albo przy rejestracjach wokali w wielomikrofonowych setupach, odwrócenie fazy na jednym z kanałów może całkowicie odmienić odbiór całości miksu. To nie jest żadna magia, ale prosta technika bazująca na fizyce fal dźwiękowych. Moim zdaniem każdy realizator dźwięku – nawet początkujący – powinien mieć ten temat w małym palcu, bo to jedna z tych rzeczy, która robi ogromną różnicę, a jest ekstremalnie łatwa do zastosowania.
W pracy z przedwzmacniaczami mikrofonowymi nietrudno pomylić pewne pojęcia, zwłaszcza gdy mamy do czynienia z wieloma przełącznikami i funkcjami na jednym urządzeniu. Przełącznik PHASE nie wpływa jednak ani na czułość wejścia, ani na charakterystykę wzmacniacza czy – co dosyć abstrakcyjne – kolor podświetlenia wskaźników. Czułość wejścia, czyli tzw. gain, reguluje poziom wzmocnienia sygnału z mikrofonu i jest realizowana zupełnie innym pokrętłem; często nazywa się to preamp gain albo trim. Charakterystyka wzmacniacza może się odnosić do brzmienia lub pasma przenoszenia, a takie zmiany zwykle uzyskuje się za pomocą dodatkowych filtrów (np. high-pass) lub wyboru różnych układów, jeśli preamp to umożliwia – nie poprzez przełącznik PHASE. Natomiast sprawy estetyczne, jak kolor podświetlenia wskaźników, nie mają żadnego wpływu na tor audio i są traktowane jako elementy wizualne, nie funkcjonalne. Najczęstszy błąd w myśleniu to utożsamianie przełącznika PHASE z czymś, co „poprawia” brzmienie ogólnie lub „wzmacnia” sygnał – to nie tak działa. On po prostu odwraca polaryzację sygnału audio o 180 stopni. Dla kogoś, kto nie miał jeszcze do czynienia z problemami fazowymi (np. w nagraniach stereo czy przy użyciu wielu mikrofonów na scenie), może to wydawać się mało istotne, ale w praktyce jest kluczowe dla zachowania czystości i pełni brzmienia zestawu. Warto o tym pamiętać, bo mylenie funkcji przełącznika PHASE może prowadzić do niepotrzebnych komplikacji podczas nagrań lub miksowania – lepiej więc od razu wyrobić sobie nawyk sprawdzania fazy, zamiast szukać winnych w niewłaściwych ustawieniach gainu czy nieistniejących opcjach wizualnych.