Mikrofon o charakterystyce superkardioidalnej ma specyficzny układ czułości – jest bardzo kierunkowy z przodu, ale też rejestruje dźwięki wąsko zza swojej tylnej osi. W praktyce, żeby zapobiegać sprzężeniom i jednocześnie dać wykonawcy dobry odsłuch, monitor sceniczny należy ustawić pod kątem ok. 110 stopni względem osi głównej mikrofonu. To wynika z samego wykresu charakterystyki – typowe superkardioidy mają najniższą czułość właśnie w tym miejscu. Stawianie monitora centralnie z tyłu albo pod kątem prostym (90 stopni) nie sprawdzi się, bo mikrofon wtedy dużo łatwiej zbierze dźwięk z głośnika i pojawi się ryzyko sprzężenia zwrotnego, co chyba każdy realizator zna z autopsji. Moim zdaniem, jak ktoś pracuje na scenie i zależy mu na czystym brzmieniu, to zawsze warto sprawdzić dokumentację swojego mikrofonu – producenci, np. Shure czy Sennheiser, często podają wykresy z dokładnymi kątami. Takie ustawienie monitora jest nie tylko teorią, ale praktyczną codziennością na koncertach. Właściwe rozstawienie sprzętu to też ochrona słuchu i komfort dla wokalisty, bo nie musi się przekrzykiwać z falą zwrotną. Dobrym zwyczajem w branży jest po prostu odmierzyć te 110 stopni i nie kombinować – to naprawdę się sprawdza.
Z mikrofonami superkardioidalnymi bywa trochę zamieszania, bo ich charakterystyka kierunkowości mocno wpływa na to, gdzie najlepiej ustawić monitor odsłuchowy. Wiele osób zakłada, że skoro mikrofon jest „do przodu” to monitor można dać z tyłu, ale to nie jest dobry pomysł. W przypadku tej charakterystyki mikrofonu, z tyłu (czyli na osi 180 stopni) znajduje się tzw. „wąs” czułości – mikrofon zbiera tam dźwięk lepiej niż z boków. To oznacza, że ustawienie monitora dokładnie z tyłu lub nawet pod spodem (tu raczej nie ma praktycznego sensu – mikrofony nie rejestrują dźwięku od dołu), powoduje, że dużo łatwiej o sprzężenie zwrotne. Z mojej perspektywy, to jeden z najczęstszych błędów początkujących realizatorów – nie biorą pod uwagę wykresu czułości, tylko stawiają monitor na oko. Pod kątem 90 stopni, czyli prostopadle do osi głównej mikrofonu, to rozwiązanie, które działa dobrze przy mikrofonach kardioidalnych, bo tam czułość boczna jest najniższa. Jednak superkardioida ma trochę inny „wykrojony” wykres czułości – minimum przypada nieco dalej, właśnie około 110 stopni. Typowym nieporozumieniem jest też mylenie charakterystyk – można mieć w głowie, że kardioida i superkardioida to to samo, a różnice są naprawdę znaczące. W branżowych materiałach takich jak instrukcje Shure czy Audio-Technica, wyraźnie pokazane jest, że tylko ustawienie monitora pod kątem ok. 110 stopni względem osi mikrofonu minimalizuje ryzyko sprzężenia. Warto sięgać po te źródła i nie bać się sprawdzić wykresów – bo w praktyce jedno złe ustawienie może popsuć cały koncert. Przemyślane ustawienie monitorów to nie tylko wygoda, ale i bezpieczeństwo pracy na scenie.