Metoda mikrofonowania AB polega na rozmieszczeniu dwóch mikrofonów o charakterystyce dookólnej w pewnej odległości od siebie, zwykle co najmniej 40-60 cm, czasem nawet więcej. Dzięki temu uzyskujemy szeroką bazę stereofoniczną, co jest świetne do nagrywania zespołów, orkiestr czy dużych przestrzeni, bo daje naturalne poczucie przestrzeni i realizmu. Jednak skutkiem ubocznym takiego ustawienia jest to, że podczas próby monofonizacji, czyli zsumowania obu kanałów do jednego, pojawiają się poważne problemy fazowe. Te przesunięcia faz mogą prowadzić do nieprzyjemnych filtracji, zaniku niektórych częstotliwości czy zniekształcenia brzmienia. W praktyce oznacza to, że rejestracje AB praktycznie nie nadają się do zastosowań, gdzie monofonizacja jest wymagana albo często wykorzystywana (jak np. radio FM mono czy niektóre systemy nagłośnienia). Moim zdaniem, jeśli ktoś celuje w uniwersalność materiału audio, to AB może być nieco ryzykowne. Standardowo w branży profesjonalnej, jeśli przewidywana jest konieczność łączenia do mono, stosuje się techniki XY lub MS, bo oferują one znacznie lepszą zgodność fazową. Dodatkowo warto pamiętać, że metoda AB daje bardzo dobre wrażenie szerokości sceny i głębi, ale to zawsze kompromis między przestrzenią a spójnością fazową.
W praktyce studyjnej często pojawia się przekonanie, że metoda mikrofonowania AB nie pozwala uzyskać szerokiej bazy stereo, dobrego wrażenia przestrzennego czy precyzji w lokalizowaniu źródeł dźwięku. Tymczasem to właśnie AB uchodzi za jedną z najbardziej przestrzennych technik mikrofonowych – oddalenie mikrofonów powoduje, że uzyskujemy bardzo szeroką bazę stereo, a co za tym idzie: realistyczne odwzorowanie sceny nagraniowej. Rzeczywiście, niektórzy narzekają na nieco mniejszą precyzję lokalizacyjną w porównaniu do technik XY czy MS, ale i tak w praktyce profesjonalnej AB daje całkiem zadowalające efekty przy właściwym ustawieniu mikrofonów. Co ważne, użycie mikrofonów o charakterystyce dookólnej jeszcze bardziej zwiększa przestrzenność nagrania, bo zbiera nie tylko dźwięki bezpośrednie, ale i pogłos oraz odbicia z pomieszczenia. Myślę, że często problemem jest tu pochopne założenie, że szeroka baza = zła lokalizacja, a to nie zawsze prawda, zwłaszcza jeśli mikrofony są dobrze rozmieszczone. Największym wyzwaniem dla techniki AB, i to podkreśla się w każdej porządnej literaturze, jest monofonizacja. Po połączeniu obu sygnałów w mono bardzo często występują poważne problemy fazowe, które mogą prowadzić do znacznych strat w brzmieniu. To właśnie ten aspekt jest największą słabością AB. W codziennej praktyce zaleca się więc stosowanie tej techniki tam, gdzie stereo jest priorytetem, a wymóg zgodności z mono nie jest krytyczny. Jeżeli ktoś skupia się tylko na przestrzenności czy szerokości bazy i zapomina o fazie, bardzo łatwo o błędne wnioski. Dlatego tak ważne jest rozumienie, jak każda z metod wpływa na ostateczny miks i na czym polega kompromis między przestrzenią a zgodnością fazową.