Mikrofony pojemnościowe to zdecydowanie najlepszy wybór przy nagłaśnianiu zespołów kameralnych grających muzykę klasyczną. Mają one znacznie większą czułość niż mikrofony dynamiczne, przez co łapią subtelne niuanse dźwiękowe, a to w muzyce klasycznej jest dosłownie kluczowe. Z mojego doświadczenia – jeśli zależy nam na wiernym oddaniu barwy instrumentów smyczkowych, dętych czy nawet fortepianu, nie ma sensu kombinować z czymś innym. Pojemnościówki mają szerokie pasmo przenoszenia, świetnie oddają dynamikę i detale – szczególnie w zakresie wysokich częstotliwości, gdzie naprawdę słychać różnicę. W profesjonalnych nagraniach studyjnych i dużych salach koncertowych po prostu korzysta się z pojemnościowych, bo takie są standardy – warto poczytać jak robią to realizatorzy w NOSPR czy Filharmonii Narodowej. Praktyczny przykład: jeśli nagłaśniamy kwartet smyczkowy i użyjemy mikrofonów pojemnościowych o charakterystyce kardioidalnej, to łatwiej uzyskamy wyrazistość dźwięku oraz odpowiednią separację instrumentów. Nie bez powodu większość mikrofonów scenicznych dla muzyki klasycznej to właśnie pojemnościówki – ich zalety w tej branży są nie do podważenia, a dynamiczne czy lavaliery nie dadzą tak dokładnego, naturalnego efektu. Warto też pamiętać, że mikrofony pojemnościowe wymagają zasilania phantom, ale to już dziś żaden problem, bo prawie każdy mikser je zapewnia.
Wybór mikrofonu do nagłaśniania muzyki klasycznej, szczególnie zespołów kameralnych, to temat, na którym łatwo się poślizgnąć – często przez złe skojarzenia ze sprzętem, którego używamy do innych zastosowań. Mikrofony lavalier, czyli tzw. krawatowe, sprawdzają się świetnie przy nagłaśnianiu mowy, konferencji czy teatrze, bo można je dyskretnie przypiąć do ubrania. Niestety, w muzyce klasycznej one zwyczajnie nie dają rady – mają ograniczoną jakość dźwięku, nie łapią pełnego pasma, a do tego są bardzo czułe na szumy i przypadkowe dotknięcia. Mikrofony dynamiczne są przystosowane głównie do bardzo głośnych źródeł, takich jak wokaliści rockowi czy wzmacniacze gitarowe. Ich budowa powoduje, że nie wychwytują subtelnych niuansów ani nie oferują szerokiego pasma przenoszenia – więc całe bogactwo brzmienia instrumentów smyczkowych czy fletów po prostu nam umyka. No i jeszcze opcja mikrofonów bezprzewodowych – tutaj to w ogóle nie jest kategoria mikrofonu, tylko sposób transmisji sygnału. Bezprzewodowy mikrofon może być zarówno dynamiczny, pojemnościowy, jak i lavalier, więc samo to określenie nie mówi nam nic o jego jakości w kontekście nagłośnienia muzyki klasycznej. Częstym błędem jest sugerowanie się wygodą lub uniwersalnością, a nie jakością dźwięku i charakterystyką pracy mikrofonu. Standardy branżowe w nagłaśnianiu zespołów klasycznych od dawna wskazują na mikrofony pojemnościowe, bo tylko one są w stanie oddać cały zakres dynamiczny oraz bogactwo barw instrumentów akustycznych. W praktyce, każde inne rozwiązanie będzie kompromisem, a najczęściej po prostu rozczarowaniem pod kątem efektu dźwiękowego.