Właśnie słuchawki elektrodynamiczne są tym, co praktycznie wszyscy profesjonaliści w studiu uznają za standard. Z mojego doświadczenia, to właśnie ten typ konstrukcji zapewnia najlepszy kompromis między jakością dźwięku, wygodą a ceną. Elektrodynamiczne słuchawki działają na zasadzie przetwornika dynamicznego, w którym cewka poruszana przez sygnał elektryczny generuje ruch membrany, co przekłada się na wytwarzanie fal dźwiękowych. W praktyce oznacza to świetną reprodukcję całego pasma audio – od głębokiego basu po czyste, szczegółowe soprany. Słuchawki tego typu są odporne na uszkodzenia, łatwe w serwisowaniu i dostępne praktycznie w każdej półce cenowej, chociaż w studiu najczęściej spotyka się modele z wyższej klasy, jak np. Beyerdynamic DT770 Pro czy Sennheiser HD600. Producenci sprzętu studyjnego wprost dopasowują swoje urządzenia pod parametry właśnie takich przetworników. Elektrodynamiczne słuchawki są też uniwersalne – nadają się zarówno do miksowania, nagrywania, jak i odsłuchów referencyjnych, bo dają dość neutralny, przewidywalny dźwięk. W większości profesjonalnych studiów nie spotkasz nauszników innego typu, bo to po prostu działa najlepiej – i moim zdaniem ciężko znaleźć na rynku coś równie praktycznego pod względem jakości i niezawodności. Warto dodać, że zgodnie z branżowymi normami (np. standard AES) właśnie te słuchawki są rekomendowane do zastosowań profesjonalnych.
Wielu początkujących może pomylić się analizując rodzaje słuchawek, bo przecież można usłyszeć o elektrostatycznych jako topowych czy piezoelektrycznych jako ciekawostkach, ale praktyka studyjna rządzi się swoimi prawami. Elektrostatyczne słuchawki są niezwykle precyzyjne i mają rewelacyjną szczegółowość, ale ich zastosowanie w profesjonalnych studiach jest rzadkością z kilku powodów. Przede wszystkim, wymagają specjalistycznych wzmacniaczy i są bardzo drogie oraz trudne w serwisowaniu – to raczej sprzęt dla audiofilów albo bardzo niszowych zastosowań masteringowych. Piezoelektryczne rozwiązania spotyka się raczej w tanich przetwornikach czy słuchawkach dousznych, ale one nie zapewniają odpowiedniej jakości i szerokości pasma, których wymaga profesjonalny odsłuch. Z kolei słuchawki elektromagnetyczne to właściwie anachronizm – oparte o stare przetworniki magnetyczne znane z początków XX wieku, dziś kompletnie nieużywane ze względu na słabą charakterystykę i duży ciężar. Z mojego punktu widzenia, wybór tych opcji wynika często z mylnego przekonania, że im bardziej zaawansowana czy egzotyczna technologia, tym lepiej – a tak naprawdę w studiu liczy się niezawodność, przewidywalność i możliwość uzyskania powtarzalnych efektów bez zbędnych komplikacji. Standardy branżowe i praktyka pokazują, że tylko słuchawki elektrodynamiczne łączą wysoką jakość dźwięku, wygodę i dostępność, a przy tym są zgodne z wymaganiami profesjonalnych urządzeń audio. Każda inna opcja wprowadzałaby ograniczenia lub zbędne komplikacje, które w praktyce zawodowej są nie do zaakceptowania.