Zestawy głośnikowe FRONTFILL powinny być
A. ustawione po bokach sceny, osiami promieniowania skierowanymi do środka widowni.
B. ustawione po bokach sceny, osiami promieniowania skierowanymi do środka sceny.
C. podwieszone nad sceną, osiami promieniowania skierowanymi do jej wnętrza.
D. ustawione wzdłuż przedniej krawędzi sceny, osiami promieniowania skierowanymi prostopadle do niej, w stronę widowni.
Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2022 (arkusz ST.03-SG-22.06).
Zestawy głośnikowe typu frontfill mają swoje ściśle określone zadanie – ich głównym celem jest zapewnienie równomiernego pokrycia dźwiękiem tych miejsc w pierwszych rzędach widowni, które są często poza główną strefą działania zestawów FOH (Front of House). Ustawiając frontfill wzdłuż przedniej krawędzi sceny i kierując je prostopadle do niej, dokładnie w stronę widowni, uzyskujemy najbardziej optymalne pokrycie akustyczne dla tych newralgicznych miejsc. Moim zdaniem, to chyba jedna z najbardziej praktycznych rzeczy, o których trzeba pamiętać w pracy przy nagłośnieniu scenicznym. W branży to już taki standard – nawet na dużych festiwalach czy koncertach w halach, frontfill zawsze leży przy samym brzegu sceny. Osi promieniowania nie ustawiamy na scenę ani na boki, tylko właśnie idealnie na przód, bo wtedy pierwsze rzędy słyszą wszystko wyraźnie i bez przesterowań. Jeśli kiedyś będziesz miał okazję rozkładać system w klubie albo na plenerze, to zobaczysz, że bez frontfilla wiele osób z przodu narzeka na brak jasności wokalu czy instrumentów. Czasami nawet realizator zwiększa głośność frontfilla tylko po to, żeby konferansjer był dobrze słyszalny dla ludzi stojących tuż pod sceną. Dobrą praktyką jest też stosowanie frontfilli niskoprofilowych, żeby ich obecność nie przeszkadzała w odbiorze wizualnym widowiska. Tak naprawdę, bez frontfilli nie da się zrobić profesjonalnie dużego koncertu – to już taki branżowy must-have.
Wiele osób myśli, że wystarczy podwiesić albo postawić zestawy głośnikowe frontfill nad sceną lub po jej bokach, i to już załatwi sprawę równomiernego pokrycia dźwiękiem. Niestety, to dość częsty błąd logiczny i praktyczny. Zestawy nagłośnienia głównego, czyli FOH, mają za zadanie obsłużyć całą widownię, ale ich kąt propagacji zazwyczaj nie pokrywa najbliższych rzędów pod samą sceną – tam dźwięk bywa niewyraźny, za cicho albo nawet słychać głównie odbicia. Dlatego frontfill nie może być ani podwieszony nad sceną, ani ustawiony po bokach z osiami skierowanymi do środka sceny lub widowni. Takie ustawienie powodowałoby nierówne pokrycie, nadmierne nakładanie się fal dźwiękowych, a nawet sprzężenia z mikrofonami ustawionymi na scenie. Moim zdaniem, wielu początkujących realizatorów nie docenia tego, jak ogromne znaczenie ma precyzyjne ukierunkowanie frontfilli. Jeśli skierujemy je do środka sceny, to praktycznie nic nie dajemy widowni, za to dźwięk wraca na scenę i przeszkadza wykonawcom. Jeżeli natomiast skierujemy je na boki, to pierwsze rzędy dalej nie dostaną odpowiedniej ilości energii akustycznej. Branżowa praktyka wyraźnie mówi – frontfill zawsze pracuje przy krawędzi sceny, promieniuje na widzów i nigdy nie powinien być skierowany na samą scenę czy tylko w jedną stronę. To jest podstawa profesjonalnego podejścia do nagłośnienia wydarzeń scenicznych. Warto o tym pamiętać, bo poprawnie ustawiony frontfill to gwarancja, że nawet osoba siedząca w pierwszym rzędzie usłyszy koncert w dobrej jakości.