Kompresja równoległa to naprawdę ciekawa technika, którą często stosuje się w miksie, zwłaszcza jeśli chce się uzyskać potężny, ale jednocześnie naturalnie brzmiący dźwięk. Chodzi w niej o to, że kopiujesz ścieżkę – najczęściej jest to wokal, perkusja albo jakaś grupa instrumentów – a następnie mocno ją kompresujesz. Potem obie wersje, czyli oryginalną i tę mocno skompresowaną, miksujesz razem. Dzięki temu zyskujesz kontrolę nad dynamiką, ale nie tracisz naturalności i wyrazistości. W praktyce kompresja równoległa pozwala zachować transjenty i charakter nagrania, jednocześnie podnosząc jego głośność i obecność w miksie. Stosuje się ją praktycznie we wszystkich nowoczesnych studiach, bo daje sporo swobody. Standardem jest, żeby nie przesadzać z ilością domiksowywanej kompresowanej ścieżki, żeby nie zgubić oryginalnej artykulacji. W branży raczej nikt nie kompresuje wszystkich ścieżek jednocześnie czy też nie dzieli ich sztucznie na wokalne i instrumentalne – bo najważniejszy jest charakter brzmienia. Moim zdaniem, ten sposób obróbki pokazuje, jak kreatywnie można podejść do narzędzi, które na pierwszy rzut oka wydają się zwyczajne. Zresztą, w dużej mierze kompresja równoległa jest uważana za must-have w miksie perkusji i wokali, bo daje im wyrazistość, a nie robi z nich płaskiego ciasta. Fajnie też wiedzieć, że ta technika sprawdza się zarówno w miksach rockowych, popowych, jak i elektronicznych, więc warto ją opanować na różnych etapach produkcji.
Wiele osób myli pojęcie kompresji równoległej, skupiając się na samym procesie kompresji bez zrozumienia jej struktury w miksie. Sugerowanie, że kompresja równoległa to jednoczesna kompresja wszystkich ścieżek wokalnych czy instrumentalnych, to w zasadzie błąd logiczny – takie podejście prowadziłoby do utraty kontroli nad dynamiką poszczególnych elementów i w praktyce nie daje efektu charakterystycznego dla kompresji równoległej, czyli zachowania transjentów i „żywego” brzmienia oryginału. Kompresowanie całych grup ścieżek to typowy przykład kompresji grupowej (bus compression), a nie równoległej. Z kolei kompresja kilku pasm częstotliwości odnosi się do kompresji wielopasmowej (multiband compression), gdzie sygnał dzielony jest na wybrane zakresy częstotliwości i każde z nich poddaje się niezależnej obróbce. Takie działanie jest przydatne np. w masteringu, ale nie ma związku z ideą równoległego miksowania mocno skompresowanego sygnału z oryginałem. Takie błędy pojawiają się często, bo kompresja jako taka wydaje się prosta, ale w produkcji muzycznej liczy się nie tylko narzędzie, ale sposób jego użycia. Praktyka pokazuje, że to właśnie kopiowanie ścieżki, jej mocna kompresja i domiksowanie do czystego sygnału daje możliwość podkręcenia energii, bez poświęcania naturalności brzmienia. Często początkujący realizatorzy szukają prostych rozwiązań, typu „wszystko na raz” albo „po kawałku”, a tymczasem kompresja równoległa to bardziej kwestia kreatywnego miksowania sygnałów niż schematycznej obróbki. Warto zapamiętać, że chodzi tu o miks dwóch wersji tej samej ścieżki, a nie o automatyczne kompresowanie grup czy pasm.