Wybierając bufor o wielkości 32 próbki, faktycznie osiągasz najniższą możliwą latencję przy nagrywaniu dźwięku w DAW. To jest taki trochę złoty standard dla sytuacji, w których super ważna jest natychmiastowa reakcja systemu, przykładowo kiedy nagrywasz wokale czy grasz partie MIDI na żywo i chcesz uniknąć uczucia opóźnienia między akcją a dźwiękiem. Im mniejszy bufor, tym szybciej komputer przetwarza dźwięk na bieżąco, więc dźwięk praktycznie od razu trafia do słuchawek lub monitorów. Inżynierowie dźwięku często mówią, że przy 32 próbkach latencja jest praktycznie niezauważalna nawet dla bardzo wyczulonego ucha — to takie typowe ustawienie na profesjonalnych sesjach nagraniowych. Jednak warto pamiętać, że tak mały rozmiar bufora wymaga wydajnego sprzętu — słabe komputery mogą nie nadążać z przetwarzaniem, pojawią się wtedy trzaski lub dropy. Ale właśnie do nagrywania głosu czy instrumentów to jest idealne ustawienie. W miksie czy masteringu zwykle zwiększa się bufor, bo wtedy liczy się stabilność, nie szybkość. Moim zdaniem, nawet w domowym studio warto testować 32 próbki — różnica w feelingu nagrywania jest kolosalna, szczególnie przy dynamicznych instrumentach i perkusji. Warto też pamiętać, że w branży muzycznej taka minimalna latencja jest nie tylko komfortowa, ale wręcz wymagana przy pracy z profesjonalistami.
Wielkość bufora w DAW to jedna z tych rzeczy, które na pierwszy rzut oka wydają się mało istotne, a tak naprawdę decydują o całym komforcie pracy przy nagrywaniu. Często spotykam się z przekonaniem, że bufor 64 czy 128 próbek to już wystarczająco mało i nie ma sensu schodzić niżej — przecież komputer będzie bardziej stabilny i nie zabraknie mocy przy cięższych projektach. To tylko połowa prawdy. Owszem, większy bufor (np. 128 albo 256 próbek) daje lepszą stabilność, szczególnie gdy w projekcie jest mnóstwo wtyczek, ale niestety odbywa się to kosztem zwiększonej latencji, czyli opóźnienia między tym, co grasz lub śpiewasz, a tym co słyszysz. A to przy nagrywaniu potrafi być irytujące do granic. Często osoby zaczynające pracę z DAW mylą pojęcia — sądzą, że bufor 128 lub 256 próbek to kompromis między szybkością a stabilnością. Jednak w praktyce nawet bufor 64 próbki, choć daje już sensowną latencję, nadal nie jest tak szybki jak 32 próbki, które są obecnie standardem przy profesjonalnych sesjach nagraniowych. Tu liczy się minimalne opóźnienie — im mniej, tym lepiej dla wykonawcy. Większe bufory są idealne przy miksowaniu czy masteringu, gdzie nie potrzebujemy grania w czasie rzeczywistym i możemy pozwolić sobie na kilkanaście milisekund opóźnienia. Typowy błąd to myślenie, że minimalna latencja zawsze oznacza problemy ze stabilnością — to zależy od mocy komputera. Nowoczesne systemy i interfejsy radzą sobie świetnie przy 32 próbkach. Podsumowując, jeśli naprawdę zależy Ci na minimalnej latencji podczas nagrania, to bufor 32 próbki nie ma sobie równych. Pozostałe opcje mogą być wygodniejsze przy pracy z dużymi sesjami, ale to już zupełnie inny temat.