Poprawna odpowiedź pokazuje dokładnie to, jak w nowoczesnym marketingu buduje się wizerunek eksperta: przez systematyczne udzielanie wartościowych porad w obszarze, w którym faktycznie ma się kompetencje, i który jednocześnie jest powiązany z branżą. W praktyce oznacza to tzw. content ekspercki – poradniki, krótkie instrukcje, case study, analizy, pro tipy z codziennej pracy. Z mojego doświadczenia to właśnie takie treści powodują, że odbiorca zaczyna myśleć: „ten człowiek ogarnia temat”. W standardach marketingu internetowego mówi się o strategii edukacyjnej: najpierw edukuj i pomagaj, dopiero później sprzedawaj. Dobrą praktyką jest pokazywanie konkretnych rozwiązań problemów klientów, używanie języka korzyści, ale bez nachalnego wciskania oferty. Na przykład grafik komputerowy na swoim profilu nie wrzuca tylko ładnych obrazków, ale tłumaczy, dlaczego dane zestawienie kolorów działa, jak przygotować plik do druku, czym się różni CMYK od RGB. Fryzjer nie tylko publikuje zdjęcia fryzur, ale podpowiada, jak dobrać cięcie do kształtu twarzy i jak pielęgnować włosy w domu. Dzięki temu odbiorca widzi realną wiedzę i praktykę, a nie tylko ładną otoczkę. W branży przyjmuje się, że tak buduje się tzw. pozycjonowanie eksperckie marki osobistej – to jest oparte na merytoryce, spójności tematycznej i regularności. Kluczowe jest też, żeby te porady były zrozumiałe dla laików, ale jednocześnie nie banalne. Wtedy profil zaczyna działać jak małe centrum wiedzy o danej dziedzinie, a to jest dokładnie to, co chcemy osiągnąć, żeby być postrzeganym jako specjalista, a nie tylko kolejny sprzedawca w internecie.
Wiele osób myśli, że żeby wyglądać profesjonalnie w sieci, wystarczy zasypać odbiorcę obrazkami, komentarzami i mocnym komunikatem sprzedażowym. Niestety, z punktu widzenia nowoczesnych standardów reklamy i budowania marki eksperckiej to zdecydowanie za mało, a czasem wręcz szkodzi. Sama duża liczba grafik przy małej ilości tekstu może poprawić atrakcyjność wizualną profilu, ale nie pokazuje wiedzy ani doświadczenia. Ładny layout, spójna kolorystyka, estetyczne zdjęcia – to są ważne elementy identyfikacji wizualnej, ale one budują głównie wrażenie estetyki, nie eksperckości. Odbiorca widzi wtedy, że profil jest „ładny”, ale niekoniecznie, że stoi za nim specjalista, który rozwiąże jego realne problemy. Podobnie sprawa wygląda z masą zdjęć i komentarzy użytkowników. Opinie klientów i tzw. social proof są świetnym narzędziem sprzedażowym i wizerunkowym, ale bardziej potwierdzają wiarygodność i popularność, niż ekspercką głębię. Recenzje typu „super obsługa, polecam” nie zastąpią rzetelnej, merytorycznej porady czy analizy przypadku. To jest często mylone: dobre opinie = ekspert. Tymczasem można mieć dużo pozytywnych komentarzy, a nadal komunikować się bardzo powierzchownie. Jeszcze większym problemem jest skupienie się na przekazie, który ma wyłącznie bezpośrednio sprzedawać produkty. Taki styl komunikacji odbiorca bardzo szybko odczytuje jako nachalną reklamę. Z perspektywy psychologii konsumenta, ciągłe „kup teraz”, „promocja tylko dziś” buduje wizerunek sprzedawcy, a nie doradcy. Brakuje wtedy elementu edukacyjnego, który jest kluczowy w budowaniu autorytetu w branży. Typowy błąd myślowy polega na założeniu, że im więcej komunikatów sprzedażowych, tym większa szansa na zakup. W rzeczywistości, im bardziej profil przypomina katalog ofert, tym mniej jest postrzegany jako źródło wiedzy. Wizerunek eksperta powstaje przede wszystkim z jakości merytorycznej treści, a dopiero w drugiej kolejności z formy wizualnej, opinii i call to action. Dlatego w dobrze zaplanowanej komunikacji reklamowej te elementy są ważne, ale pełnią rolę wspierającą, a nie główną, jeśli celem jest właśnie pozycjonowanie się jako specjalista w danej dziedzinie.