Poprawnie wskazana forma to ogłoszenie drobne, bo przy takiej formie reklamy standardowo zakłada się bardzo ograniczoną ilość treści – dosłownie kilka linijek tekstu, czasem wręcz jedno krótkie zdanie plus dane kontaktowe. W klasycznych mediach drukowanych ogłoszenia drobne występują w gazetach, czasopismach lokalnych, dodatkach ogłoszeniowych. Rozlicza się je zazwyczaj „na znak” lub „na wiersz”, więc im krótszy tekst, tym niższy koszt emisji. Z punktu widzenia praktyki reklamowej to rozwiązanie idealne, gdy chcemy szybko przekazać prostą informację: sprzedam, kupię, szukam pracownika, wynajmę lokal, świadczę konkretną usługę. Moim zdaniem to taki najbardziej ekonomiczny, podstawowy format reklamy tekstowej w prasie. W ogłoszeniu drobnym nie projektuje się zwykle rozbudowanej grafiki, layoutu czy skomplikowanego key visual. Liczy się zwięzłość komunikatu, czytelna konstrukcja zdania i jasne call to action, np. „zadzwoń”, „napisz”, „wejdź na stronę”. W standardach branżowych przy planowaniu kampanii prasowej wyraźnie rozróżnia się ogłoszenia displayowe (większe, graficzne, droższe) od ogłoszeń drobnych (małe formaty tekstowe, często w kolumnach). Jeżeli brief klienta mówi o bardzo prostym przekazie, niskim budżecie i lokalnym zasięgu, wybór ogłoszenia drobnego jest zgodny z dobrymi praktykami media planingu. W materiałach szkoleniowych z podstaw reklamy często podkreśla się, że to właśnie ogłoszenia drobne są pierwszym krokiem małych firm w świat reklamy drukowanej, zanim przejdą do ulotek czy większych modułów prasowych.
Wielu osobom przy pytaniach o reklamę drukowaną automatycznie przychodzą do głowy formy takie jak ulotka, folder czy katalog produktowy, bo kojarzą się one z „klasyczną” poligrafią reklamową. Problem w tym, że wszystkie te nośniki są projektowane z myślą o znacznie obszerniejszym przekazie niż tylko kilka linijek tekstu. Ulotka, nawet w najprostszym formacie A6, zwykle łączy tekst, nagłówki, hasła reklamowe, dane kontaktowe i elementy graficzne. W dobrych praktykach DTP zakłada się chociaż minimalną hierarchię wizualną: tytuł, podtytuł, korzyści, call to action. Wykorzystywanie ulotki wyłącznie do paru suchych linijek tekstu jest po prostu nieefektywne kosztowo i przestrzennie – płacimy za papier, druk, projekt, a nie wykorzystujemy potencjału powierzchni. Podobnie folder reklamowy to już materiał wielostronicowy lub przynajmniej składany, w którym standardem jest bardziej rozbudowana narracja marketingowa: opis oferty, sekcje tematyczne, grafiki, często wykresy czy zdjęcia. Tego typu nośnik stosuje się, gdy chcemy coś dokładniej opowiedzieć klientowi, a nie tylko zakomunikować jedną krótką informację. Katalog produktowy idzie jeszcze dalej – jest narzędziem sprzedażowym, w którym systematycznie prezentuje się pełen lub szeroki wycinek asortymentu, ceny, specyfikacje techniczne. Z mojego doświadczenia katalog drukuje się wtedy, gdy firma ma już ugruntowaną ofertę i potrzebuje materiału referencyjnego dla handlowców lub klientów B2B, a nie dla jednego prostego ogłoszenia. Typowym błędem jest mylenie kryterium „drukowane” z kryterium „adekwatne do objętości treści”. Skoro coś jest drukowane, to wydaje się, że każda forma będzie dobra dla krótkiego komunikatu. W praktyce planowania mediów i budżetu zawsze dobieramy nośnik do ilości informacji i celu kampanii. Dla kilku linijek tekstu, szczególnie o charakterze informacyjnym, zdecydowanie bardziej racjonalne jest ogłoszenie drobne w prasie, gdzie płacimy za mały moduł tekstowy, niż inwestowanie w rozbudowane materiały poligraficzne, które z natury służą do przekazywania szerszej treści i budowania wizerunku, a nie jednorazowego krótkiego komunikatu.