Poprawnie – przy przygotowaniu fotografii do ogłoszenia prasowego kluczowe są dwa parametry: tryb kolorów CMYK oraz rozdzielczość 300 dpi. Drukarki offsetowe i większość maszyn drukarskich w poligrafii pracuje w standardzie CMYK, czyli z użyciem czterech podstawowych farb: cyjan, magenta, yellow i black. Jeśli dostarczysz plik w RGB, to i tak w drukarni nastąpi konwersja do CMYK, ale wtedy tracisz kontrolę nad kolorem – odcienie mogą się przytłumić, cienie mogą się zlać, a jaskrawe barwy z monitora po prostu nie wyjdą. Dlatego dobrą praktyką jest samodzielne przełączenie zdjęcia na CMYK i dopasowanie kontrastu, nasycenia, balansu bieli już w tym trybie. Drugi element to rozdzielczość. Dla druku offsetowego przyjmuje się standard 300 dpi w skali 1:1, czyli w rozmiarze, w jakim zdjęcie będzie faktycznie wydrukowane w gazecie czy czasopiśmie. Przy niższej rozdzielczości, np. 72 dpi, obraz może wyglądać na ekranie w porządku, ale w druku będzie rozmyty, „pikselowaty”, z poszarpanymi krawędziami tekstur i szczegółów. Moim zdaniem to jest najczęstsza różnica między materiałem amatorskim a profesjonalnie przygotowanym – szczególnie dobrze to widać na twarzach i małej typografii na zdjęciu. W praktyce w studiu DTP ustala się od razu: format ogłoszenia, miejsce w makiecie gazety, sposób druku (offset, czasem heatset), profil kolorystyczny CMYK (np. ISO Coated v2, ISOnewspaper26v4 do gazet) i pod to przygotowuje się fotografie. Dodatkowo warto pamiętać o zapisie do formatu bezstratnego (TIFF, ewentualnie PDF/X z odpowiednimi ustawieniami) oraz o zostawieniu spadów i marginesów bezpieczeństwa, jeśli zdjęcie jest elementem większego layoutu. Takie podejście jest zgodne ze standardami branżowymi DTP i po prostu oszczędza nerwów przy korektach w drukarni.
Przy materiałach do ogłoszeń prasowych bardzo często miesza się zasady przygotowania grafiki do internetu z zasadami przygotowania do druku. Z mojego doświadczenia wynika, że główny błąd polega na tym, że ktoś myśli: „skoro na monitorze wygląda dobrze, to w gazecie też będzie OK”. Niestety tak to nie działa, bo ekran i maszyna drukarska funkcjonują w zupełnie innym świecie technicznym. Tryb RGB jest przeznaczony do wyświetlania na urządzeniach świecących: monitorach, telefonach, tabletach. Tam światło jest emitowane, a nie odbijane. Druk natomiast korzysta z mieszaniny farb, które pochłaniają i odbijają światło z otoczenia, więc standardem jest CMYK. Jeśli zdjęcie zostanie pozostawione w RGB, to w drukarni i tak nastąpi automatyczne przeliczenie na CMYK, często bez kontroli nad profilem kolorystycznym. To prowadzi do typowych problemów: zbyt ciemne cienie, spłowiałe czerwienie i zielenie, brak „życia” w kolorach skóry. Projektant, który świadomie pracuje w CMYK, może to skorygować zawczasu, a nie liczyć na przypadek. Drugi typowy mit dotyczy rozdzielczości 72 dpi. Ten parametr historycznie wiąże się z monitorami i zastosowaniami ekranowymi. Do internetu 72–96 dpi jest wystarczające, bo liczy się rozmiar w pikselach, a nie w centymetrach. W druku jest odwrotnie: aby uzyskać ostry, szczegółowy obraz, przyjmuje się standard 300 dpi w docelowym formacie. Jeśli fotografia ma tylko 72 dpi, to albo będzie bardzo mała w druku, albo po przeskalowaniu „na siłę” pojawi się utrata jakości, widoczne piksele, brak detali na włosach, fakturach ubrań czy drobnych elementach produktu. Łączenie RGB z niską rozdzielczością to w praktyce przepis na materiał, który może nadawać się na stronę WWW, ale nie do profesjonalnego ogłoszenia prasowego. Dobrym nawykiem jest zawsze sprawdzenie: tryb CMYK, rozdzielczość 300 dpi, odpowiedni profil dla danego typu papieru i techniki druku. Dzięki temu ogłoszenie wygląda spójnie z resztą layoutu gazety, a klient nie ma wrażenia, że jego zdjęcie zostało „ściągnięte z internetu” i wklejone na szybko.