Prawidłowa odpowiedź to „Każdy chciałby być bliżej nieba”, bo ten przekaz działa przede wszystkim na emocjach odbiorcy, a nie na jego kalkulacji kosztów czy ocenie parametrów produktu. Mamy tu odwołanie do marzeń, pragnień, czegoś „wyżej”, lepiej, bardziej luksusowo. W reklamie mówi się, że to typowy przykład argumentacji emocjonalnej: nie mówimy wprost, co kupujesz, tylko jakie uczucie, jaki stan psychiczny albo społeczny z tym wiążesz. Moim zdaniem to bardzo klasyczne, wręcz podręcznikowe hasło aspiracyjne – sugeruje, że dzięki produktowi będziesz „bliżej nieba”, czyli wyżej od innych, bardziej spełniony, wyjątkowy. W praktyce marketingowej takie slogany stosuje się np. w reklamach biżuterii, perfum, marek premium, turystyki, a nawet deweloperów (mieszkania na wyższych piętrach, widok, prestiż). Z technicznego punktu widzenia mamy tu tzw. benefit emocjonalny, a nie benefit racjonalny. W standardach branżowych przy projektowaniu kampanii często rozróżnia się strategię „reason why” (dlaczego ten produkt, twarde korzyści) oraz „feeling strategy” (jak chcesz, żeby klient się poczuł). To hasło jest zdecydowanie z tej drugiej grupy. Nie ma tu informacji o cenie, jakości, parametrach, tylko czyste budowanie nastroju i klimatu. W dobrych praktykach reklamy przyjmuje się, że argumentacja emocjonalna jest szczególnie skuteczna przy produktach lifestyle’owych, modzie, kosmetykach, usługach rozrywkowych i wszędzie tam, gdzie decyzja zakupowa jest w dużej mierze impulsywna. Właśnie dlatego takie hasła są często krótkie, metaforyczne, lekko poetyckie i zostawiają miejsce na własną interpretację odbiorcy. Ten przykład idealnie to spełnia.
W tym zadaniu kluczowe jest zrozumienie różnicy między argumentacją racjonalną a emocjonalną w przekazie reklamowym. Wiele osób automatycznie wybiera hasła, które „ładnie brzmią” albo kojarzą się z jakością czy oszczędnością, myśląc, że to już są emocje. Tymczasem w standardach branżowych przyjmuje się, że argumentacja emocjonalna to taka, która przede wszystkim odwołuje się do uczuć, marzeń, lęków, prestiżu, potrzeby akceptacji, a nie do ceny czy opisu cech produktu. Slogany typu „Więcej za mniej” czy „Codziennie niskie ceny” to typowe przykłady komunikatów racjonalnych, nastawionych na twardą korzyść ekonomiczną. Mówią wprost: kupisz taniej, dostaniesz więcej, zaoszczędzisz. To jest klasyczny język promocji cenowej i reklamy sprzedażowej, gdzie głównym celem jest pokazanie opłacalności zakupu. Moim zdaniem wiele osób myli tu silną obietnicę finansową z emocją, ale to nadal jest logika: klient ma policzyć, że mu się opłaca. Hasło „Najwyższa jakość w ponadczasowym stylu” też może wydawać się emocjonalne, bo pojawia się „styl” i „ponadczasowość”, jednak nadal dominują tu argumenty racjonalno-wizerunkowe: jakość, trwałość, klasyka. To jest komunikat wizerunkowy, ale odwołujący się głównie do cech produktu i jego długotrwałej wartości użytkowej. W praktyce reklamy mówi się, że to pozycjonowanie na jakości i designie, a nie na czystej emocji. Typowy błąd myślowy przy takich pytaniach polega na tym, że wszystko, co brzmi trochę „ładniej” niż sucha cena, jest uznawane za emocję. Tymczasem przekaz emocjonalny musi uderzać bezpośrednio w sferę przeżyć: poczucie szczęścia, wolności, bliskości, bycia wyjątkowym. Właśnie dlatego poprawne hasło odwołuje się do metafory „bycia bliżej nieba”, a nie do taniości, codzienności czy jakości. W dobrych praktykach planowania kampanii zaleca się świadome decydowanie, czy kampania ma być oparta na argumentach racjonalnych (cena, parametry, gwarancja), czy emocjonalnych (styl życia, aspiracje, status). W tym pytaniu chodzi dokładnie o uchwycenie tej różnicy.