Poprawnie – przedstawiony układ to typowy layout strony internetowej. Widać tu kilka charakterystycznych elementów, które praktycznie nie występują razem w innych nośnikach. Po pierwsze, mamy wyraźnie oznaczone standardowe rozmiary banerów: 750×100 px oraz 468×60 px. Piksele jako jednostka miary są standardem w projektowaniu interfejsów ekranowych, szczególnie stron www i kampanii display. W druku raczej operuje się milimetrami lub centymetrami i formatami typu A4, B1, citylight itp. Po drugie, w środku kompozycji znajduje się sekcja „Mapa z wyszukiwarką” – to element interaktywny, który z definicji zakłada działanie użytkownika: klikanie, przybliżanie, wpisywanie adresu. Takie moduły projektuje się z myślą o UI/UX w środowisku przeglądarki, a nie w statycznych formach reklamy outdoorowej czy prasowej. Kolejna rzecz to „Reklama Google” na dole layoutu. To bardzo jasna wskazówka, że chodzi o projekt strony, w którą będzie osadzony kod reklamowy Google (np. AdSense). W praktyce webdesignu często planuje się od razu miejsca pod systemy reklamowe, żeby layout był spójny i zgodny z dobrymi praktykami użyteczności: reklamy nie mogą zasłaniać kluczowej treści, powinny być logicznie rozmieszczone względem nagłówka, treści powitalnej i nawigacji. Moim zdaniem to pytanie dobrze pokazuje, że w projektowaniu internetowym trzeba myśleć modułowo: head z logo, obszar contentu, sidebar, stopka z reklamą – wszystko musi działać responsywnie i być zgodne ze standardami sieciowymi (np. IAB co do formatów banerów). Ten sposób myślenia przydaje się później przy kodowaniu layoutu w HTML/CSS albo przy pracy z systemem CMS, gdzie każdy taki blok staje się osobnym komponentem.
Na ilustracji widać schemat, który bardzo łatwo pomylić z różnymi rodzajami reklamy, szczególnie jeśli patrzy się tylko na ogólny układ prostokątów. W praktyce kluczowe są jednak detale: opisy elementów i użyte jednostki. W reklamie outdoorowej projektuje się formaty typu billboard 6×3 m, citylight 120×180 cm, siatki wielkoformatowe, a nie banery opisane w pikselach. Nośnik zewnętrzny jest statyczny, oglądany z dystansu, więc nikt nie planuje w nim modułu „Mapa z wyszukiwarką”, bo byłby on kompletnie niefunkcjonalny. To, co na zewnątrz, musi być czytelne z kilku–kilkunastu metrów, opiera się na prostym przekazie, a nie na interakcji użytkownika. Podobnie z reklamą w czasopiśmie: tam pracuje się w skali druku, z rozdzielczością 300 dpi, formatami stron, spadami, siatką modułową kolumn, ale wciąż jest to przestrzeń całkowicie nieinteraktywna. W prasie można oczywiście umieścić odsyłacz do mapy czy kod QR, jednak sama mapa jako funkcjonalny element z wyszukiwarką nie ma sensu, bo czytelnik nie może w nią „kliknąć”. Reklama w punkcie sprzedaży, czyli wszelkie wobblery, standy, shelfstopery, roll‑upy czy ekspozytory, też rządzą się innymi zasadami. Tam projektuje się pod fizyczną przestrzeń sklepu, ruch klientów, oświetlenie, możliwość dotknięcia produktu. Układ z wieloma prostokątnymi blokami o rozmiarach w pikselach nie pasuje do tej kategorii – brak tu odniesień do materiałów POS, brak informacji o podłożu, wymiarach fizycznych czy sposobie ekspozycji. Typowy błąd myślowy przy tym zadaniu polega na skupieniu się wyłącznie na tym, że „wygląda jak reklama”, bez zwrócenia uwagi na techniczne oznaczenia. Formaty 750×100 px, 468×60 px oraz podpis „Reklama Google” to klasyka projektów online, zgodna ze standardami branżowymi dotyczącymi banerów internetowych. Do tego dochodzi modułowy układ z headem, częścią treściową i sekcją reklamową – to jest logika layoutu strony www, a nie pojedynczej reklamy ATL czy POS. Warto przy takich pytaniach zawsze dopytać siebie: czy ten projekt zakłada interakcję użytkownika i pracę w środowisku cyfrowym? Jeśli tak, to niemal na pewno mówimy o projekcie internetowym, a nie o druku czy outdoorze.