Prawidłowo – w kontekście serwisów społecznościowych kluczowym znakiem służącym do wyszukiwania fotografii, filmów i innych treści reklamowych jest hashtag. Hashtag to słowo lub fraza poprzedzona znakiem „#”, np. #kampaniareklamowa, #nowykosmetyk, #promocja. Platformy takie jak Instagram, TikTok, Facebook, X (dawny Twitter) czy LinkedIn indeksują treści właśnie po hashtagach, dzięki czemu użytkownik po kliknięciu w dany hashtag albo wpisaniu go w wyszukiwarkę widzi wszystkie publiczne posty z tym oznaczeniem. Z punktu widzenia branży reklamowej hashtag jest narzędziem targetowania i pozycjonowania treści w obrębie danego medium społecznościowego. Dobrze dobrane hashtagi zwiększają zasięg organiczny kampanii, ułatwiają dotarcie do konkretnej społeczności (np. #fit, #gaming, #ślub) oraz pomagają w budowaniu spójnego wizerunku marki. W praktyce kampanijnej bardzo często tworzy się tzw. hashtag kampanijny, na przykład #ZimaZNami, #DzieńBezPlastiku, który później pojawia się na wszystkich materiałach digital: w postach, relacjach, czasem nawet w printach czy spotach wideo jako zachęta do dołączenia do akcji w social mediach. Moim zdaniem umiejętne korzystanie z hashtagów to dzisiaj absolutna podstawa pracy w reklamie internetowej – agencje i specjaliści social media analizują popularność, konkurencyjność i adekwatność hashtagów, stosując narzędzia analityczne i statystyki platform. Dobra praktyka jest taka, żeby łączyć hashtagi ogólne (np. #reklama, #marketing) z bardziej niszowymi, precyzyjnie opisującymi produkt, branżę czy grupę docelową. Dzięki temu treści reklamowe nie giną w tłumie, tylko realnie trafiają do użytkowników zainteresowanych danym tematem.
W tym pytaniu łatwo pomylić pojęcia, bo wszystkie odpowiedzi w jakiś sposób kojarzą się z techniką, grafiką czy internetem, ale tylko jedna dotyczy realnie wyszukiwania treści reklamowych w mediach społecznościowych. Paser to termin z obszaru poligrafii i przygotowania do druku. Są to małe znaczniki rejestracji, które pomagają przy precyzyjnym nałożeniu kolejnych kolorów w druku wielobarwnym. W studiu DTP pasery są niezbędne, żeby sprawdzić pasowanie kolorów CMYK, ale nie mają absolutnie żadnego związku z wyszukiwaniem postów, zdjęć czy filmów w sieci. To typowy błąd: ktoś kojarzy słowo z grafiką reklamową i automatycznie przypisuje je do każdej sytuacji związanej z reklamą, nawet jeśli chodzi o social media. HTML z kolei to język znaczników używany do tworzenia struktury stron internetowych. Oczywiście reklama internetowa bardzo często opiera się na technologiach webowych, a banery, landing page czy newslettery są kodowane w HTML, ale sam HTML nie służy użytkownikowi do wyszukiwania treści w social mediach. To warstwa techniczna dla programistów i webmasterów, a nie narzędzie codziennej nawigacji po treściach przez odbiorców. Częsty błąd myślowy polega na tym, że skoro coś jest „internetowe” i „techniczne”, to wydaje się uniwersalną odpowiedzią na wszystko, co związane z reklamą online. Emotikon (czy emoji) to z kolei graficzny sposób wyrażania emocji w komunikacji cyfrowej. Emotikony mogą być świetnym elementem kreacji – przyciągają uwagę, łagodzą przekaz, podkreślają nastrój kampanii. Nie pełnią jednak funkcji indeksowania czy kategoryzowania treści. Platformy społecznościowe nie grupują postów według emotikon, więc wpisanie w wyszukiwarkę np. „🙂” nie zadziała tak, jak wpisanie konkretnego hashtagu. Z mojego doświadczenia wynika, że uczniowie często wrzucają do jednego worka hashtagi i emotikony, bo oba elementy pojawiają się w podpisach pod zdjęciami. Tymczasem z perspektywy profesjonalnej reklamy różnica jest zasadnicza: hashtag to narzędzie wyszukiwania i analityki, emotikon to tylko element stylistyczny i emocjonalny. Właśnie dlatego żadna z tych odpowiedzi nie spełnia definicji znaku służącego do wyszukiwania fotografii czy filmów reklamowych w serwisach społecznościowych – tę funkcję pełni wyłącznie hashtag.