W modelu macierzy BCG grupa określana jako „psy” to produkty lub usługi, które nie generują już zysków i nie mają realnych szans na poprawę swojej pozycji na rynku. W praktyce digitalowej, moim zdaniem, to klasyczne przykłady projektów, które kiedyś może miały potencjał, ale z czasem zostały wyparte przez inne, bardziej innowacyjne rozwiązania. Typowym przypadkiem „psa” w agencji digitalowej jest np. aplikacja internetowa, na którą moda już minęła i która nie ma już użytkowników, ani nie widać możliwości jej skalowania. Firmy, które trzymają się takich usług, często ponoszą koszty ich utrzymania, a zysków praktycznie nie ma – i to jest realny problem w zarządzaniu portfelem produktów. Zasada BCG mówi wprost: takie produkty warto wycofywać albo przynajmniej nie inwestować w nie kolejnych środków. W agencjach digitalowych często spotykam się z myśleniem typu „może jeszcze się uda”, ale doświadczenie pokazuje, że bez perspektyw na rozwój lepiej przekierować zasoby na „gwiazdy” lub „znaki zapytania”. To podejście jest zgodne z dobrą praktyką branżową – lepiej inwestować w to, co rokuje, niż trzymać się kurczowo przestarzałych usług.
Macierz BCG to klasyczne narzędzie strategiczne, które pozwala podzielić produkty i usługi na cztery kategorie: gwiazdy, dojne krowy, znaki zapytania oraz psy. Błędem jest mylenie grupy „gwiazd” z produktami nierentownymi – gwiazdy to kluczowe usługi, które mają wysoki udział rynkowy i wysoką dynamikę wzrostu. To one generują duże przychody, ale wymagają też inwestycji, bo rynek jest bardzo konkurencyjny. Z kolei „dojne krowy” kojarzone są z produktami o stabilnym, wysokim udziale rynkowym w dojrzałym segmencie. Tu przychody często przewyższają nakłady – i w praktyce digitalowej można by je utożsamić z np. popularnymi usługami hostingowymi czy sprawdzonymi narzędziami SaaS, które stale przynoszą pieniądze bez wielkich inwestycji w rozwój. Wreszcie „znaki zapytania” to te produkty, które na razie nie przynoszą może wielkich zysków, ale mają duży potencjał rozwoju – warto w nie inwestować, o ile widoczne są szanse na zdobycie rynku. Typowym błędem jest traktowanie ich jako „stratnych”, choć w rzeczywistości to właśnie one mogą stać się przyszłymi gwiazdami. W praktyce branżowej najwięcej pomyłek wynika z mylenia braku zysku z brakiem perspektyw rozwoju – a w modelu BCG to jednak „psy” są synonimem braku zarówno zysku, jak i realnych możliwości wzrostu. To podejście warto mieć zawsze z tyłu głowy przy analizie portfela usług digitalowych, bo pomaga racjonalnie rozdzielać firmowe zasoby.