Dokładnie ta liczba płyt wynika z praktycznego rozplanowania liter na arkuszach styroduru. Każda litera ma wysokość aż 120 cm, podczas gdy płyty mają 126 cm wysokości – więc praktycznie na jednej płycie mieści się tylko jedna litera na wysokość. Szerokość liter jest różna, ale nawet przy najwęższej literze (I – 10 cm), jej wysokość i tak uniemożliwia ułożenie dwóch liter jedna nad drugą. Licząc wszystkie litery w napisie TIKIRIKI, mamy osiem znaków, z czego powtarzają się tylko niektóre. Przy optymalnym rozłożeniu, najczęściej na jednej płycie można wyciąć maksymalnie dwie litery węższe (np. dwie litery I), ale licząc realny rozkład i zachowując marginesy technologiczne (zawsze trzeba zostawić trochę zapasu na cięcie, obrabianie, a czasem zdarzają się drobne uszkodzenia materiału), wychodzi, że bezpieczniej i zgodnie z branżowymi standardami zamówić 5 pełnych płyt. Często w praktyce zamawia się nawet o jedną płytę więcej, żeby nie zabrakło materiału w razie błędu. Moim zdaniem zawsze warto przy takich wycenach rozrysować sobie układ liter na płytach i przeliczyć marginesy – to kluczowe w pracy z materiałami wielkoformatowymi. W branży reklamy wizualnej takie planowanie to podstawa, bo każda płyta to realny koszt, a niewłaściwe rozplanowanie oznacza straty. W dodatku przy styrodurze, który jest dość delikatny, nie ma sensu oszczędzać na materiale – lepiej mieć zapas niż później kombinować z doklejkami.
Wielu osobom wydaje się, że skoro litery mają stosunkowo niewielką szerokość, da się zmieścić więcej znaków na jednej płycie styroduru. To dość częsty błąd myślowy, który bierze się z ignorowania wysokości pojedynczej litery w stosunku do wymiarów płyty. W reklamie przestrzennej kluczowa jest wielkość największego wymiaru – tutaj wysokość litery wynosi aż 120 cm, podczas gdy płyta ma 126 cm na wysokość. Oznacza to, że realnie na jednej płycie zmieści się tylko jedna litera na wysokość, nawet jeśli szerokość pozwalałaby na więcej. Próby zmieszczenia dwóch liter obok siebie zwykle kończą się niepowodzeniem ze względu na brak miejsca na marginesy technologiczne i konieczność bezpiecznego cięcia. Część osób zakłada, że litery takie jak I, które są wąskie, dadzą się upchnąć po kilka na jednej płycie, ale nie bierze pod uwagę, że każda z nich jest wysoka, więc na płycie 126 × 61 cm i tak zmieści się tylko jedna litera na wysokość. Kolejną pułapką jest zakładanie, że zużyjemy mniej płyt, bo część liter się powtarza (np. dwie litery I, dwa K), jednak każda z nich i tak potrzebuje pełnej wysokości płyty. W praktyce, gdy planuje się wycinkę przestrzennych liter lub innych wielkogabarytowych elementów, zawsze trzeba uwzględniać marginesy na cięcie oraz ewentualne uszkodzenia. Standardy branżowe mówią jasno – lepiej mieć jedną płytę w zapasie, niż zabraknąć materiału w trakcie pracy. Z mojego doświadczenia wynika, że próby nadmiernego optymalizowania materiału kończą się niepotrzebnym stresem i ryzykiem reklamacji. Podsumowując, wszystkie odpowiedzi zakładające użycie mniejszej ilości płyt niż pięć, wynikają z błędnego rozumienia relacji wymiarów liter i płyt oraz realiów pracy z dużymi formatami. Kluczowe jest myślenie praktyczne i techniczne, a nie tylko matematyczne przeliczanie powierzchni.