French door i french gate to terminy typowe dla reklamy prasowej. Chodzi tu o konkretne formaty ogłoszeń w gazetach i czasopismach. French door to taka reklama, która składa się z dwóch sąsiadujących stron, otwieranych jak drzwi – po rozłożeniu rozkładówki odbiorca widzi pełen, spójny przekaz reklamowy. Z kolei french gate przypomina bramę: reklama znajduje się na środku i jest otoczona przez dwa zewnętrzne skrzydła, które najpierw się rozkłada, by zobaczyć całość. Tego typu rozwiązania stosuje się w prasie, bo pozwalają na większą kreatywność i wywołują efekt „wow” – czytelnik od razu dostrzega nietypową prezentację. Branża reklamowa chętnie sięga po takie formy, gdy chce, żeby komunikat był nie tylko widoczny, ale też zapadał w pamięć. Moim zdaniem, tego typu niestandardowe formaty to świetne narzędzie do budowania silnej marki, szczególnie w magazynach o wysokim nakładzie. French door i french gate są opisane w katalogach formatów prasowych (np. Media&Marketing Polska) i często zaliczane są do tzw. premium advertising. Praktycznie nie spotyka się ich w radiu, telewizji czy na zewnątrz, bo tam po prostu nie ma fizycznych stron do składania czy rozkładania.
Pojęcia french door i french gate mogą się trochę mylić, bo brzmią na pierwszy rzut ucha obco, ale są mocno osadzone w specyfice tradycyjnej reklamy prasowej. Często spotkałem się z przekonaniem, że takie określenia można powiązać z mediami elektronicznymi, np. telewizją albo radiem, bo sugerują pewną formę „otwarcia” komunikatu – to jednak nieporozumienie. Reklama radiowa w ogóle nie operuje żadną stroną graficzną – to tylko dźwięk, więc jakakolwiek forma rozkładania, drzwi czy bramy, nie ma racji bytu. Z kolei telewizja, mimo że jest medium wizualnym, wykorzystuje głównie spoty, infomerciale, czasem product placement, natomiast nie ma tam miejsca na wielostronicowe układy czy niestandardowe rozkładówki, bo to po prostu nie ta specyfika przekazu. Reklama zewnętrzna, którą widujemy na billboardach, citylightach czy ekranach LED, też opiera się na pojedynczych nośnikach – żadnych rozkładanych skrzydeł. Moim zdaniem, często można się złapać na tym, że pojęcia brzmiące nietypowo wydają się pasować do nowoczesnych form reklamy, ale w rzeczywistości są zakorzenione w druku. Sugeruję, by zawsze sprawdzać, czy dane formaty są fizycznie możliwe do zrealizowania w danym medium – tutaj tylko prasa daje przestrzeń do rozkładania stron czy tworzenia „bram” reklamowych. To klasyczny przykład, jak znajomość branżowych standardów i praktyk pomaga uniknąć błędnych założeń.