Optymalnym programem do analizy działań internautów na stronie reklamowej firmy odzieżowej jest
Google Analytics to zdecydowanie najważniejsze narzędzie, jeśli chodzi o analizowanie aktywności użytkowników na stronie internetowej, szczególnie w branży e-commerce czy reklamowej. Pozwala ono śledzić praktycznie wszystko, co dzieje się na stronie – od liczby wejść, przez czas spędzony na poszczególnych podstronach, aż po szczegółowe ścieżki użytkowników i konwersje. Moim zdaniem, żadna inna aplikacja nie daje tak szerokiego wglądu w dane dotyczące użytkowników, jak Analytics. Praktyczne zastosowanie jest ogromne: możesz sprawdzić, jakie kampanie reklamowe przynoszą najlepsze efekty, z których źródeł ruchu przychodzi najwięcej klientów albo na których etapach lejka sprzedażowego ludzie najczęściej rezygnują z zakupów. Branżowe dobre praktyki mówią wprost – każda firma, która inwestuje w marketing internetowy, powinna regularnie korzystać z tego typu narzędzi, by nie tylko monitorować efekty, ale też optymalizować działania reklamowe. Google Analytics spełnia standardy RODO, zapewnia integrację z innymi usługami Google, a w dodatku stale się rozwija – obecnie coraz częściej wykorzystuje uczenie maszynowe do analizy danych. Z mojego doświadczenia wynika, że bez Analytics ciężko wyobrazić sobie solidną analizę zachowań internautów, bo daje on narzędzia do podejmowania realnie lepszych decyzji biznesowych. Może nie jest najprostszy na start, ale po kilku tygodniach pracy widać, ile daje możliwości. Warto wiedzieć, że właśnie to narzędzie jest branżowym standardem na całym świecie.
Wielu osobom mylą się narzędzia Google, bo ich nazwy są zbliżone, a ich funkcje często są powiązane z marketingiem i reklamą. Jednak jeśli chodzi o analizę aktywności internautów na stronie, tylko jedno z wymienionych narzędzi faktycznie pozwala dogłębnie śledzić ruch i zachowania użytkowników. Google+ był platformą społecznościową, która miała rywalizować z Facebookiem, ale została już dawno zamknięta z powodu niskiej popularności – nie służyła do analizowania ruchu na stronach firmowych, a raczej do budowy społeczności online. Google AdSense to narzędzie do zarabiania na reklamach wyświetlanych na własnej stronie – umożliwia właścicielom stron monetyzację treści, ale absolutnie nie daje opcji monitorowania szczegółowych działań użytkowników, bo nie jest do tego zaprojektowane. Natomiast Google AdWords (obecnie Google Ads) to system do tworzenia, zarządzania i analizowania kampanii reklamowych, głównie tych płatnych, wyświetlanych np. w wyszukiwarce Google czy na stronach partnerskich – służy do targetowania reklam i mierzenia ich skuteczności, ale nie analizuje tego, jak użytkownicy poruszają się na konkretnej stronie odzieżowej. Typowym błędem jest łączenie funkcji AdSense czy Ads z analizą użytkowników, bo te narzędzia są nastawione na zarządzanie reklamami i ich efektywnością, a nie na zachowania na stronie. Dopiero Google Analytics daje pełen obraz ścieżek użytkownika, współczynników odrzuceń, konwersji czy segmentacji odbiorców. Zwrócenie uwagi na ten podział narzędzi to, moim zdaniem, klucz do skutecznej pracy z marketingiem internetowym, bo pozwala uniknąć chaotycznych działań i nieporozumień przy doborze narzędzi.