Producent suplementu diety zatrudnił do najnowszej reklamy znanego, przystojnego i wzbudzającego zaufanie rekordzistę świata w Ultra Triathlonie. Który mechanizm psychologiczny został zastosowany w tym przypadku, jeżeli wiadomo, że głównym celem tego działania było przeniesienie pozytywnych odczuć związanych ze sportowcem na reklamowany produkt?
Właśnie o to chodziło! Efekt halo polega na tym, że pozytywne cechy jednej osoby albo rzeczy – na przykład sława sportowca, jego wygląd, osiągnięcia czy nawet sympatyczny uśmiech – przelewają się na naszą ocenę czegoś zupełnie innego, w tym przypadku suplementu. Przemysł reklamowy korzysta z tego mechanizmu dość bezlitośnie, bo to jedna z najskuteczniejszych technik wpływu społecznego. Jeśli ktoś jest znanym sportowcem, do tego budzi zaufanie i wygląda zdrowo, cała ta otoczka sprawia, że konsumenci zaczynają myśleć o reklamowanym produkcie w podobnie pozytywnych kategoriach. To działa trochę na zasadzie skrótu myślowego – skoro on jest mistrzem, to pewnie korzysta z dobrych produktów, więc ten suplement też musi być dobry. W praktyce widzimy to nie tylko w reklamach suplementów, ale też np. gdy aktorzy promują samochody czy kosmetyki – ich wizerunek niejako „pożycza” produktowi pozytywne emocje i prestiż. Efekt halo jest opisany w podstawowych podręcznikach psychologii, a moim zdaniem, praktycy marketingu wręcz bazują na nim, projektując kampanie reklamowe z udziałem influencerów i celebrytów. Warto czasem się zatrzymać i zadać sobie pytanie, czy faktycznie kupujemy produkt za jego jakość, czy tylko pod wpływem czyjejś twarzy.
W tym pytaniu łatwo się pomylić, bo wszystkie odpowiedzi brzmią dość przekonująco, ale niestety tylko jedna z nich odzwierciedla właściwy mechanizm psychologiczny wykorzystany w reklamie suplementu z udziałem znanego sportowca. Prawo bliskości dotyczy raczej percepcji – chodzi tu o to, że rzeczy znajdujące się blisko siebie w czasie lub przestrzeni wydają się być powiązane, ale nie o przenoszenie cech jednej osoby na produkt. Reguła niedostępności to klasyczna technika sprzedażowa, gdzie coś wydaje się bardziej atrakcyjne, bo jest rzadkie lub trudno dostępne – tutaj jednak nie chodzi o żadne ograniczenie ilości czy wyjątkowość produktu przez brak, więc to nie pasuje do opisanego przypadku. Reguła zaangażowania i konsekwencji polega z kolei na tym, że jeśli ktoś podjął już jakąś decyzję – nawet małą – to ma tendencję, by później konsekwentnie się jej trzymać. To często wykorzystywane przy technikach sprzedaży typu „foot in the door”, lecz nie ma tu związku z przekazywaniem pozytywnego wizerunku sportowca na produkt. Najczęstszym błędem w tego typu zadaniach jest doszukiwanie się złożonych manipulacji tam, gdzie działa czysta asocjacja i pierwsze wrażenie – a właśnie na tym polega efekt halo. Warto o tym pamiętać, bo w praktyce zawodowej czy nawet w codziennym życiu efekty tych mechanizmów są na każdym kroku. Branża reklamowa stale korzysta z uproszczonych skojarzeń i to one mają największą moc oddziaływania na decyzje konsumenckie.