Przejdź do głównej treści

Kwalifikacja: BUD.24 - Prowadzenie prac renowatorskich elementów architektury

Zawód: Technik renowacji elementów architektury

Kategorie: Materiały i preparaty Tynki i powłoki

Do barwienia farb zolowo-krzemianowych przeznaczonych do renowacji malowideł ściennych w obiektach zabytkowych należy zastosować pigmenty

Odpowiedź dotycząca pigmentów mineralnych jest zdecydowanie zgodna z praktyką oraz zaleceniami konserwatorskimi. Do barwienia farb żółciowo-krzemianowych, szczególnie przy pracach renowacyjnych w obiektach zabytkowych, stosuje się wyłącznie pigmenty mineralne, bo są one trwałe, odporne na działanie czynników atmosferycznych, promieniowanie UV i nie reagują chemicznie z podłożem. W mojej opinii, to właśnie stabilność barwy i brak reakcji z krzemionką czy spoiwem są tu kluczowe – pigmenty mineralne (takie jak tlenki metali, ziemie naturalne czy ochry) gwarantują, że kolor nie zmieni się nawet po wielu latach. Pracując z zabytkami, trzeba postawić na materiały zgodne z oryginalną technologią – dokładnie o tym mówią wytyczne Narodowego Instytutu Dziedzictwa i karty technologiczne stosowane w praktyce konserwatorskiej. Na przykład przy renowacji fresków w kościołach wybiera się pigmenty mineralne, bo nie powodują one uszkodzeń ani nie wchodzą w reakcje z podłożem mineralnym, a poza tym łatwo przewidzieć ich zachowanie w dłuższym okresie. Stosowanie pigmentów mineralnych pozwala zachować autentyczność i nie narażać historycznych powierzchni na nieodwracalne zmiany. Moim zdaniem, kto raz pracował na zabytkach, ten wie, że to absolutna podstawa – zarówno dla bezpieczeństwa, jak i zgodności z przepisami branżowymi.
Wybór pigmentów innych niż mineralne do barwienia farb żółciowo-krzemianowych w obiektach zabytkowych jest niestety dość popularnym błędem, wynikającym z nieznajomości wymagań konserwatorskich. Pigmenty świecące (fluorescencyjne lub fosforyzujące) mogą się wydawać efektowne, ale absolutnie nie nadają się do renowacji – są nietrwałe, podatne na blaknięcie pod wpływem światła, a do tego często zawierają związki chemiczne, które mogą wchodzić w reakcje z podłożem lub spoiwem. Z mojego doświadczenia wynika, że stosowanie takiego barwnika w zabytkowych wnętrzach to prosta droga do szybkich uszkodzeń i konieczności poprawek. Pigmenty węglowe (czyli sadza, węgiel drzewny albo inne pochodne węgla) są mocno ograniczone pod względem kolorystyki. Dają tylko głęboką czerń lub ciemne szarości, a przede wszystkim mogą źle się wiązać z mineralnym spoiwem, co skutkuje niejednorodnym pokryciem i niską trwałością warstwy malarskiej. Pigmenty metaliczne, czyli np. proszki z miedzi, cynku czy aluminium, w ogóle nie są zgodne z tradycyjnymi metodami renowacji – pod wpływem wilgoci czy zanieczyszczeń atmosferycznych łatwo korodują, mogą wprowadzać niepożądane efekty wizualne i uszkadzać podłoże. Takie pigmenty stosuje się czasem w sztuce nowoczesnej, ale nie w ochronie zabytków. Typowym źródłem tego typu błędów jest przekonanie, że skoro jakiś produkt dobrze wygląda lub daje intensywny kolor, to nada się do wszystkiego – a w rzeczywistości tylko pigmenty mineralne są polecane przez normy i wytyczne konserwatorskie, bo są stabilne, odporne na czynniki zewnętrzne, nie szkodzą podłożu i pozwalają zachować autentyczność zabytku. Wybierając inne pigmenty, można niestety zniszczyć to, co miało przetrwać kolejne dziesięciolecia.

Wymagane logowanie

Ocenianie trudności pytań jest dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników. Zaloguj się, aby skorzystać z pełni możliwości platformy.

Twoja ocena pomoże innym uczniom w przygotowaniu do egzaminu, a Tobie pozwoli na dostęp do spersonalizowanych statystyk.

Zgłoś błąd w pytaniu

Rozwiń sekcję i zmień pole, którego dotyczy błąd. Wyślemy tylko zmienione sekcje.

Błędna kwalifikacja
Błąd w treści pytania
Błąd w treści odpowiedzi
Błąd w obrazie
Dane kontaktowe (opcjonalnie)
Podaj email, jeśli chcesz otrzymać informację o rozpatrzeniu zgłoszenia.