Które z przedstawionych na ilustracjach instrumentów można poddawać kolejno: myciu ultradźwiękowemu, dezynfekcji termicznej oraz sterylizacji parowej?

A. 2, 3
B. 2, 4
C. 1, 2, 3, 4
D. 1, 3, 4
Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2020 (arkusz Z.20-SG-20.06).
Odpowiedź 2, 3 jest właściwa, bo instrumenty oznaczone na ilustracjach jako 2 i 3 można traktować jako wyroby odporne na pełny cykl dekontaminacji: najpierw mycie ultradźwiękowe, potem dezynfekcja termiczna, a na końcu sterylizacja parowa. Chodzi tu o sprzęt, którego konstrukcja i materiał pozwalają na kontakt z wodą, detergentem, kawitacją ultradźwiękową, wysoką temperaturą oraz nasyconą parą wodną pod ciśnieniem. W praktyce są to najczęściej narzędzia metalowe, bez elementów elektronicznych, optycznych, klejonych albo wrażliwych na temperaturę. Mycie ultradźwiękowe pomaga usunąć zabrudzenia z miejsc trudnodostępnych, np. zamków, rowków i powierzchni roboczych. Potem dezynfekcja termiczna w myjni-dezynfektorze, zgodnie z PN-EN ISO 15883, zmniejsza liczbę drobnoustrojów i przygotowuje wyrób do dalszego etapu. Sterylizacja parowa, np. w procesie 134°C lub 121°C zależnie od instrukcji producenta, daje wymagany poziom jałowości. Moim zdaniem najważniejsza zasada jest prosta: nie patrzymy tylko, czy narzędzie wygląda na metalowe, ale sprawdzamy instrukcję producenta zgodną z EN ISO 17664. Jeśli producent dopuszcza takie etapy i wyrób jest czysty, suchy, sprawny oraz właściwie zapakowany, wtedy taki ciąg postępowania jest zgodny z dobrą praktyką w sterylizatorni.
W tym pytaniu łatwo wpaść w pułapkę myślenia, że skoro coś jest narzędziem medycznym, to automatycznie można to wrzucić do ultradźwięków, potem do myjni-dezynfektora i na końcu do autoklawu. Tak to niestety nie działa. Każdy wyrób ma swoje ograniczenia materiałowe i konstrukcyjne. Warianty, w których zaznaczono także instrumenty 1 albo 4, są zbyt szerokie, bo obejmują wyroby, które nie powinny przechodzić całej tej sekwencji. Mogą mieć elementy wrażliwe na kawitację, wysoką temperaturę, wilgoć albo ciśnienie pary. Dotyczy to zwłaszcza sprzętu z tworzywami, optyką, elektroniką, połączeniami klejonymi, delikatnymi powłokami albo częściami, których nie da się skutecznie wysuszyć po procesie. Z kolei wybór samego układu z 2 i 4 pomija instrument 3, który spełnia warunki procesu, a jednocześnie błędnie dopuszcza instrument 4. Typowy błąd polega też na mieszaniu pojęć: dezynfekcja termiczna nie zastępuje sterylizacji, a mycie ultradźwiękowe nie jest magicznym sposobem na każdy wyrób. Ultradźwięki są etapem mycia, czyli usuwania zanieczyszczeń, biofilmu i resztek organicznych z trudno dostępnych miejsc, ale muszą być dopuszczone przez producenta. Dobra praktyka, zgodna z podejściem EN ISO 17664 oraz PN-EN ISO 15883, wymaga sprawdzenia instrukcji wyrobu, rozłożenia narzędzia jeśli producent tak zaleca, otwarcia przegubów, użycia właściwego detergentu i dopiero później wykonania dezynfekcji oraz sterylizacji. Nie chodzi więc o zgadywanie po wyglądzie, tylko o ocenę odporności narzędzia na cały proces dekontaminacji.