Poprawnie – do prawidłowego odbioru sygnału z satelity Astra trzeba ustawić trzy kąty: elewację, azymut i tzw. skręcenie konwertera (skew). Sama czasza to za mało, bo w praktyce pracuje cały układ antena + konwerter, a każdy z tych elementów musi być ustawiony w przestrzeni pod właściwym kątem. Azymut to kąt obrotu anteny w poziomie, liczony zwykle od kierunku północnego zgodnie z ruchem wskazówek zegara. Dla satelitów Astra 19,2°E w Polsce to nie jest po prostu „na południe”, tylko konkretny kierunek zależny od lokalizacji – np. w centralnej Polsce jest to około 166–170° od północy. Elewacja to z kolei kąt podniesienia czaszy nad horyzont. Jeśli elewacja będzie zbyt mała, antena będzie celować zbyt nisko, w budynki lub drzewa; jeśli za wysoka – „nad” satelitę. Producenci anten często umieszczają na uchwycie podziałkę elewacji, co bardzo ułatwia sprawę, ale i tak ostatecznie robi się drobną korektę na mierniku sygnału. Trzeci kąt, o którym wielu instalatorów-amatorów zapomina, to skręt konwertera, czyli obrót LNB wokół własnej osi. Wynika on z tego, że sygnał satelitarny jest nadawany w określonej polaryzacji (pionowej i poziomej, albo lewo-/prawoskrętnej dla niektórych systemów) i żeby odbiór był optymalny, oś polaryzacji w konwerterze musi być „obrócona” dokładnie tak, jak polaryzacja fali docierającej z satelity. W Polsce dla Astry ten kąt zwykle nie jest zero, tylko kilka–kilkanaście stopni w lewo lub w prawo, zależnie od tego, w jakim mieście jesteśmy. Dobrą praktyką jest skorzystanie z kalkulatorów satelitarnych (np. zgodnych z danymi ITU i mapami pozycji orbitalnych) i na ich podstawie ustawić: azymut, elewację oraz skręt LNB, a dopiero na końcu delikatnie skorygować wszystko miernikiem jakości sygnału (MER, BER, C/N). Moim zdaniem w nowoczesnych instalacjach DVB-S/S2 bez poprawnego ustawienia tych trzech kątów nie ma co liczyć na stabilny odbiór HD/4K przy gorszej pogodzie.
W instalacjach satelitarnych bardzo często przecenia się rolę jednego parametru, a pomija się inne. Wiele osób uważa, że wystarczy „obrócić antenę w stronę satelity” i już będzie działać. To prowadzi do przekonania, że wystarczy ustawić sam azymut, czyli kąt w poziomie. Problem w tym, że satelita na orbicie geostacjonarnej znajduje się na konkretnej pozycji kątowej zarówno w płaszczyźnie poziomej, jak i pionowej, a dodatkowo sygnał jest nadawany w określonej polaryzacji. Dlatego ustawienie tylko jednego kąta powoduje, że antena patrzy w mniej więcej dobrym kierunku, ale nie trafia dokładnie w punkt, gdzie jest maksymalna energia sygnału. W praktyce skończy się to albo brakiem sygnału, albo bardzo niską jakością. Nieco lepsze, ale dalej niepełne, jest podejście, że wystarczą dwa kąty: azymut i elewacja. Faktycznie, bez tych dwóch parametrów nie da się ogólnie „złapać” satelity, bo musimy wiedzieć, jak wysoko nad horyzontem i w jakim kierunku ustawić czaszę. Jednak w systemach DVB-S/S2 sygnał jest nadawany w dwóch polaryzacjach, a separacja między nimi ma ogromne znaczenie dla jakości odbioru i odporności na zakłócenia. Jeśli konwerter (LNB) nie jest skręcony pod odpowiednim kątem (tzw. skew), to polaryzacja odbiorcza nie pokrywa się z polaryzacją nadawczą. W efekcie pojawia się przenikanie między polaryzacjami, rośnie poziom zakłóceń, a parametry takie jak BER czy MER znacząco się pogarszają. To typowy błąd: ktoś ma „sygnał”, ale przy deszczu kanały znikają – bardzo często właśnie przez brak prawidłowego skrętu LNB. Z drugiej strony, koncepcja ustawiania „czterech kątów”, w tym kąta uchwytu anteny, to już nadinterpretacja. Uchwyt anteny ma być po prostu zamontowany pionowo (lub poziomo, zależnie od konstrukcji) zgodnie z zaleceniami producenta, najczęściej przy użyciu poziomicy. Nie traktuje się jego położenia jako osobnego kąta roboczego w procesie ustawiania na satelitę. W dobrych praktykach instalatorskich przyjmuje się, że uchwyt jest bazą odniesienia – ma być stabilny, sztywny, wypoziomowany, a dopiero względem niego reguluje się faktyczne kąty pracy: azymut, elewację i skręt konwertera. Mylące jest więc myślenie, że „im więcej kątów tym lepiej”, bo chodzi o trzy konkretne parametry geometryczne względem satelity, a nie o każdy możliwy element mechaniczny uchwytu. Podsumowując: poprawna konfiguracja dla Astry to trzy kąty – azymut, elewacja i skręt LNB – a nie mniej i nie więcej.