Prawidłowa odpowiedź to Rysunek 1, ponieważ pokazane tam narzędzie jest przeznaczone do zaciskania złącz typu F na kablach koncentrycznych. Na przekroju wtyku w pytaniu widać klasyczną konstrukcję złącza F kompresyjnego: środkowy przewodnik pełni jednocześnie rolę pinu, dielektryk z pianki PE, ekran z oplotu/folii oraz metalowy korpus, który po zaciśnięciu jest osiowo „dociągany” i zaciska się na płaszczu kabla. Do takiego złącza stosuje się praskę kompresyjną, która podczas pracy nie „gniecie” tulei od boku, tylko osiowo wpycha tuleję w korpus złącza, powodując jego uszczelnienie i bardzo równomierny docisk. Na zdjęciu narzędzia z Rysunku 1 widać typową konstrukcję: regulowany trzpień dociskowy, gniazdo na złącze F oraz długie ramiona zapewniające odpowiednią siłę. W instalacjach RTV-SAT, monitoringach CCTV na kablu koncentrycznym czy w sieciach kablowych operatorów praktycznie standardem jest dziś właśnie zaciskanie złączy F lub BNC metodą kompresyjną, zgodnie z zaleceniami producentów kabli i normami opisującymi parametry toru (np. wymagania co do tłumienia i dopasowania impedancyjnego 75 Ω). Moim zdaniem warto zapamiętać jedną prostą rzecz: jeżeli wtyk ma konstrukcję „rurkową” i po zaciśnięciu nic się nie deformuje sześciokątnie, tylko korpus się skraca i zaciska na kablu – wtedy używamy praski kompresyjnej, takiej jak na Rysunku 1. Dzięki temu połączenie jest mocne mechanicznie, szczelne (ważne przy pracy na zewnątrz) i stabilne pod kątem parametrów wysokoczęstotliwościowych, co przekłada się na mniejsze odbicia sygnału i mniejszą podatność na zakłócenia.
W tym zadaniu łatwo pomylić różne rodzaje narzędzi zaciskających, bo wizualnie wszystkie trochę przypominają „kombinerki”, ale ich geometria i sposób pracy są zupełnie inne. Podstawowy błąd polega na traktowaniu wszystkich wtyków jako równych i zakładaniu, że skoro coś wygląda jak typowa praska do tulejek czy złączy modułowych, to „na pewno zaciśnie każdy wtyk”. W przypadku złączy pokazanych na przekroju w pytaniu mamy do czynienia z wtykiem kompresyjnym na kabel koncentryczny. Taki wtyk nie ma być spłaszczony od boku, ani formowany w kształt kwadratu czy sześciokąta, tylko osiowo skrócony – tuleja ma zostać wciśnięta w korpus, który równomiernie zaciska się na płaszczu kabla. Narzędzia podobne do klasycznych prasek do RJ-45 czy do końcówek oczkowych pracują inaczej: ich szczęki „składają się” z boków, deformując złącze w określony profil, np. kwadratowy lub sześciokątny. Taki typ zacisku świetnie sprawdza się przy końcówkach kablowych wg norm DIN lub przy tulejkach rurowych zgodnych z EN 60947, ale kompletnie nie pasuje do złączy kompresyjnych F, bo zniszczyłby ich konstrukcję i pogorszył parametry wysokoczęstotliwościowe. Z mojego doświadczenia wynika, że wielu instalatorów z przyzwyczajenia sięga po „pierwszą lepszą” praskę, bo „też ma oczko”, i potem dziwi się, że złącze się luzuje, obraca na kablu, pojawiają się odbicia sygnału, wzrasta tłumienie czy w skrajnych przypadkach przerywa ekranowanie. Dobra praktyka branżowa, a także zalecenia producentów osprzętu RTV-SAT i CCTV, mówią jasno: złącza kompresyjne zaciskamy wyłącznie dedykowaną praską kompresyjną dopasowaną do typu złącza i średnicy kabla. Stosowanie narzędzi o innym profilu szczęk to proszenie się o nieszczelność, utratę impedancji 75 Ω i kłopoty z jakością sygnału. W testach jakościowych połączeń, zgodnych chociażby z wymaganiami operatorów kablowych, takie „kombinowane” zaciski po prostu nie przechodzą pomiarów. Dlatego ważne jest, żeby patrzeć nie tylko na kształt rączek narzędzia, ale przede wszystkim na sposób pracy i przeznaczenie szczęk – w tym zadaniu poprawna była wyłącznie praska kompresyjna.