Wybranie odpowiedzi o uszkodzonym kablu lub kablach między multiswitchem a konwerterem najlepiej pasuje do opisanego objawu: brak programów tylko z jednego satelity, przy jednoczesnym poprawnym odbiorze z drugiego i poprawnym działaniu DVB-T. W instalacji z dwoma konwerterami quattro każdy z nich dostarcza do multiswitcha cztery sygnały: pasmo dolne/ górne oraz polaryzacja H/V. Multiswitch zgodnie z normami instalacji zbiorczych (m.in. PN-EN 50083) przełącza te tory w zależności od komend DiSEqC i napięć 13/18 V z tunerów. Jeśli uszkodzi się choćby jeden przewód pomiędzy multiswitchem a danym konwerterem, multiswitch nie dostaje kompletnego zestawu sygnałów z tego satelity. W praktyce tuner nadal może widzieć część transponderów lub w ogóle nie widzi satelity – użytkownik odczuwa to jako „brak kanałów z jednego satelity”. Moim zdaniem to jest typowa usterka w budynkach wielorodzinnych: kable na dachu są narażone na UV, wilgoć, słabe złącza F, czasem ktoś je po prostu przygniecie lub naderwie przy serwisie. Dobrą praktyką jest stosowanie przewodów klasy A/A+, z pełną miedzianą żyłą i potrójnym ekranem oraz złącz kompresyjnych, a także okresowa kontrola połączeń i pomiary miernikiem poziomu sygnału SAT (MER, BER, C/N) na każdym wejściu multiswitcha. W prawidłowo wykonanej instalacji każdy kabel od konwertera quattro do multiswitcha jest jednoznacznie opisany (np. VL, VH, HL, HH), co bardzo ułatwia diagnostykę – można wtedy szybko sprawdzić, który tor jest martwy i czy problem leży w kablu, złączu, czy samym konwerterze. W praktyce serwisowej często po prostu przepina się kable między wejściami multiswitcha: jeśli „przenosi się” problem na drugi satelita, to praktycznie pewne, że winny jest przewód lub złącze, a nie antena czy ustawienie.
W takiej instalacji z anteną satelitarną, dwoma konwerterami quattro i multiswitchem trzeba patrzeć na objawy bardzo logicznie. Skoro użytkownicy odbierają sygnał z jednego satelity poprawnie, a problem dotyczy tylko drugiego, to wiele popularnych podejrzeń odpada. Często pierwsza myśl to źle ustawiony konwerter. Przy konwerterach quattro, zamocowanych na uchwycie typu „zez”, ich pozycja kątowa i odległość od czaszy oczywiście mają znaczenie, ale jeśli byłyby naprawdę źle ustawione, zwykle objawia się to słabym lub niestabilnym sygnałem, zanikiem przy gorszej pogodzie, spadkiem jakości na części transponderów, a nie całkowitym brakiem kanałów tylko z jednego satelity przy jednoczesnym pełnym odbiorze z drugiego. Poza tym w treści zadania jest wyraźnie zaznaczone, że konwertery są sprawne i prawidłowo zamontowane, więc zgodnie z dobrą praktyką diagnostyczną nie obwiniamy elementu, który został już zweryfikowany. Kolejny trop to źle ustawiona antena satelitarna. Gdyby czasza była nieprawidłowo ustawiona, to albo nie byłoby odbioru z żadnego satelity, albo oba sygnały byłyby skrajnie słabe. W instalacjach z „zezem” antena jest zwykle ustawiona precyzyjnie na jednego satelitę (zazwyczaj Hot Bird), a drugi konwerter „zezujący” doświetla drugi satelita (np. Astra). Jeśli antena łapie dobrze jednego, to znaczy, że azymut, elewacja i kąt skręcenia są w praktyce w normie. Uszkodzenie kabli między multiswitchem i gniazdami też brzmi na pierwszy rzut oka sensownie, ale taki problem objawiałby się brakiem sygnału satelitarnego lub naziemnego w konkretnych gniazdach, niezależnie od satelity. Jeden abonent by narzekał, drugi nie, a w treści pytania mowa jest o ogólnych skargach na brak kanałów z jednego satelity. Z mojego doświadczenia wynika, że to typowy błąd myślowy: ktoś widzi problem z kanałami i od razu zakłada, że „to pewnie przewód do mieszkania”, zamiast zrozumieć strukturę systemu zbiorczego. W dobrze zaprojektowanej instalacji SMATV każdy odcinek toru sygnałowego ma swoją rolę: od konwertera quattro do multiswitcha biegną kable odpowiedzialne za kompletne pasma i polaryzacje z danego satelity, a od multiswitcha do gniazd idą już tylko wybrane tory, indywidualnie przełączane dla każdego tunera. Dlatego jeśli problem dotyczy wszystkich użytkowników i tylko jednego satelity, szuka się przyczyny w części wspólnej dla danego satelity: okablowaniu od konwertera do multiswitcha, ewentualnie w samym multiswitchu. To jest zgodne z zasadą lokalizowania usterek „od ogółu do szczegółu” stosowaną w serwisie instalacji telewizyjnych i opisanych m.in. w zaleceniach branżowych dla sieci RTV-SAT.