Prawidłowo – tuner/dekoder w instalacji telewizji satelitarnej montuje się pomiędzy wzmacniaczem w.cz. (jeśli w ogóle jest stosowany) a monitorem wideo lub telewizorem. Chodzi o to, że tuner jest urządzeniem końcowym dla sygnału satelitarnego w paśmie pośredniej częstotliwości (IF), a jednocześnie źródłem sygnału audio-wideo lub HDMI dla odbiornika. Konwerter LNB na czaszy antenowej zamienia sygnał z pasma mikrofalowego (np. 10,7–12,75 GHz) na pasmo pośrednie ok. 950–2150 MHz. Ten sygnał może być dodatkowo wzmacniany przez wzmacniacz w.cz. lub multiswitch, rozdzielany na kilka gniazd w instalacji zbiorczej, ale cały czas jest to jeszcze sygnał satelitarny IF, którego „rozumie” tylko tuner. Dopiero tuner/dekoder wykonuje demodulację (DVB-S/DVB-S2), dekodowanie strumienia MPEG-TS, deszyfrację (CI/CI+, karty operatorów) i zamienia to na sygnał telewizyjny w standardzie zrozumiałym dla monitora: HDMI, SCART, czasem modulowany sygnał RF w paśmie VHF/UHF. Dlatego zgodnie z praktyką instalatorską i zaleceniami producentów, tor wygląda tak: antena z LNB → ewentualny wzmacniacz w.cz./multiswitch → gniazdo abonenckie SAT → tuner/dekoder → monitor/TV. W nowoczesnych instalacjach hotelowych czy zbiorczych stosuje się nawet headendy satelitarne, które zawierają wiele tunerów i dopiero ich wyjścia IP, DVB-T lub HDMI są doprowadzane dalej do odbiorników. Z mojego doświadczenia wynika, że jasne rozdzielenie: część wysokoczęstotliwościowa (LNB, kable koncentryczne, wzmacniacze w.cz.) i część niskoczęstotliwościowa / AV (tunery, telewizory) pomaga unikać błędów montażowych, np. podłączania dekodera w miejsce wzmacniacza czy odwrotnie. Tuner zawsze jest tym elementem, który zamyka tor satelitarny i otwiera tor wideo.
W instalacjach telewizji satelitarnej łatwo się pogubić, jeśli nie rozróżnia się wyraźnie elementów pracujących w paśmie mikrofalowym, w paśmie pośredniej częstotliwości oraz urządzeń końcowych audio-wideo. Typowy błąd polega na traktowaniu tunera jak „magicznej puszki”, którą można wstawić gdziekolwiek między antenę a resztę instalacji. Tymczasem tuner nie jest ani częścią anteny, ani konwertera LNB, ani wzmacniaczem w.cz., tylko urządzeniem abonenckim na końcu toru sygnałowego. Połączenie tunera między anteną a konwerterem jest fizycznie i funkcjonalnie bez sensu, bo konwerter LNB musi być zamontowany bezpośrednio w ognisku czaszy, a jego zasilanie i sterowanie (polaryzacja, pasmo, DiSEqC) odbywa się po kablu koncentrycznym z tunera. Nie ma tam miejsca na „pudełko” pośrednie, które rozdzielałoby antenę i konwerter – one tworzą jeden zespół nadawczo-odbiorczy. Umieszczenie tunera między anteną a wzmacniaczem w.cz. to kolejny typowy skrót myślowy: ktoś wyobraża sobie, że tuner „poprawia” sygnał, a wzmacniacz tylko go dalej wzmacnia. W praktyce jest odwrotnie: wzmacniacze w.cz. pracują w paśmie IF (950–2150 MHz) i montuje się je przed tunerem, żeby kompensować tłumienie długich kabli i rozgałęźników. Tuner musi otrzymać sygnał o odpowiednim poziomie i jakości MER/CN, dopiero potem z niego „wyciąga” treść programową. Wstawianie tunera przed wzmacniaczem zaburza cały tor i technicznie nie spełnia żadnych standardów DVB-S/DVB-S2. Podobnie idea montowania tunera między konwerterem a wzmacniaczem w.cz. wynika z mieszania pojęć: konwerter jest elementem anteny, a wzmacniacz to część toru dystrybucyjnego. Na tym odcinku przesyła się sygnał satelitarny IF, który powinien pozostać możliwie „surowy” i nienaruszony aż do odbiornika. Tuner, zgodnie z dobrą praktyką instalacyjną i dokumentacją producentów, montuje się dopiero za wszystkimi elementami wysokoczęstotliwościowymi, a przed monitorem lub telewizorem, ponieważ on zamienia zmodulowany sygnał z satelity na standardowy sygnał wideo. Jeśli o tym się pamięta, łatwiej poprawnie projektować i serwisować instalacje, zarówno indywidualne, jak i zbiorcze SMATV.