Prawidłowa odpowiedź wskazuje na prowadzenie kabli w pionie i poziomie w stosunku do ścian i stropów, czyli tzw. trasami prostokątnymi. To jest jedna z podstawowych zasad estetycznego i technicznie poprawnego układania okablowania niskoprądowego, w tym instalacji telewizyjnych. Taki sposób prowadzenia przewodów ułatwia późniejszą eksploatację, serwis i rozbudowę instalacji – dokładnie wiadomo, którędy kabel idzie, można go łatwiej zlokalizować, opisać i w razie czego wymienić. Z mojego doświadczenia wynika, że instalacje prowadzone „po linijce” są po prostu mniej awaryjne i dużo wygodniejsze w utrzymaniu. Kabel koncentryczny jest dość wrażliwy na zginanie, załamania i uszkodzenia mechaniczne. Prowadząc go w pionie i poziomie wzdłuż ścian, stropów, w korytach kablowych, peszlach lub kanałach instalacyjnych, ograniczamy ryzyko ostrych łuków, przypadkowego nadepnięcia czy przygniecenia meblami. Trzymamy się też minimalnych promieni gięcia zalecanych przez producentów, co ma bezpośredni wpływ na parametry sygnałowe: tłumienie, dopasowanie impedancyjne 75 Ω, poziom odbić sygnału. W instalacjach telewizyjnych, szczególnie zbiorczych (SMATV, RTV-SAT), takie „drobiazgi” potrafią mocno zaważyć na jakości obrazu u abonenta. W praktyce zgodne z dobrymi standardami (np. ogólne zasady z normy PN-EN 50174 dla okablowania, choć ona bardziej dotyczy sieci teleinformatycznych) jest prowadzenie kabli w trasach równoległych do krawędzi pomieszczenia, w liniach prostych, z przejściami pod kątem 90°, w dedykowanych korytach, listwach lub szachtach. Dzięki temu trasy nie krzyżują się chaotycznie, można zachować odpowiednie separacje od kabli energetycznych, łatwiej też spełnić wymagania przeciwpożarowe i BHP. W szafie serwerowej (lub multiswitchowej) kable wchodzą z góry lub z dołu w uporządkowany sposób, są wiązane opaskami i opisywane. Taki porządek instalacyjny to nie jest „fanaberia”, tylko realne zmniejszenie ryzyka zakłóceń, pomyłek przy podłączaniu oraz uszkodzeń mechanicznych. Moim zdaniem warto się do tej zasady przyzwyczaić od początku nauki zawodu, bo potem w pracy zawodowej to jest standard, a nie wyjątek.
W instalacjach telewizyjnych prowadzenie kabli „jak popadnie” zwykle kończy się problemami, tylko że te problemy wychodzą dopiero po czasie. Odpowiedzi sugerujące, że można prowadzić kabel koncentryczny luźno po podłodze przy ścianie albo po prostu dowolnie, byle jak najkrótszą drogą, wynikają najczęściej z myślenia w stylu: „byle działało”. Tyle że w nowoczesnych instalacjach RTV-SAT liczy się nie tylko to, żeby sygnał w ogóle dotarł, ale żeby był stabilny, odporny na zakłócenia i żeby instalacja dawała się serwisować przez lata. Pozostawienie kabli luźno na podłodze to proszenie się o kłopoty: uszkodzenia mechaniczne, przygniecenie meblami, zalanie wodą przy myciu podłogi czy zwykłe potknięcia użytkowników. Kabel koncentryczny ma ekran, ale to nie znaczy, że jest niezniszczalny. Zagniecenia, ostre załamania i ciągłe deptanie po przewodzie powodują wzrost tłumienia, pogorszenie ekranowania i odbicia sygnału. W efekcie pojawiają się zakłócenia obrazu, zanik niektórych multipleksów, a czasem całkowity brak sygnału w gnieździe abonenckim. Pomysł „dowolnego” prowadzenia, byle jak najkrócej, też jest pozornie logiczny – krótszy kabel to mniejsze tłumienie. Ale praktyka i dobre normy instalacyjne pokazują, że najważniejszy jest kompromis między długością a prawidłową trasą. Trasy prowadzone po skosie, na skróty, przecinające losowo inne przewody, wchodzące pod drzwiami czy przez narożniki ścian, są nie tylko nieestetyczne, ale też utrudniają lokalizację kabli i późniejsze naprawy. Technik, który po kilku latach przyjdzie coś zmienić w szafie serwerowej, kompletnie nie będzie wiedział, którędy faktycznie idzie dany przewód. To powoduje chaos, ryzyko przecięcia niewłaściwego kabla i ogromne straty czasu. Z punktu widzenia dobrych praktyk branżowych kable powinno się prowadzić trasami uporządkowanymi, równolegle do ścian i stropów, w pionie i poziomie, w korytach, kanałach, listwach lub peszlach. Taki układ umożliwia zachowanie odpowiednich odległości od kabli energetycznych, co ogranicza indukowanie zakłóceń. Łatwiej też spełnić wymagania przepisów przeciwpożarowych, bo wiązki kabli są skupione w określonych strefach, a nie porozrzucane po całym budynku. Moim zdaniem typowym błędem jest traktowanie instalacji telewizyjnej jak „tymczasowego” okablowania. W rzeczywistości to jest infrastruktura na lata i dlatego zasada prowadzenia w pionie i poziomie względem ścian i stropów nie jest jakimś sztywnym wymysłem, tylko sprawdzoną metodą zapewniającą porządek, bezpieczeństwo i stabilne parametry sygnału.