Na rysunku widać typowy schemat FDM (Frequency Division Multiplexing), czyli podziału wspólnego pasma częstotliwości na kilka węższych kanałów o stałej szerokości, tutaj po 8 MHz każdy. Poszczególne bloki oznaczone jako F1, F2, F3, … Fn są od siebie odseparowane w dziedzinie częstotliwości, a wszystkie są transmitowane jednocześnie w tym samym medium. To dokładnie odpowiada temu, co dzieje się w kanale dosyłowym, np. w klasycznej telewizji kablowej (DOCSIS downstream), DVB-C czy w systemach radiodyfuzyjnych, gdzie operator „upycha” wiele programów lub strumieni danych w jednym wspólnym paśmie. W kanale dosyłowym mamy zwykle jeden silny nadajnik po stronie sieci (CMTS, stacja czołowa, BTS) i wielu odbiorców, którzy tylko nasłuchują wybranego podkanału częstotliwościowego. Dlatego takie równoległe, stałe w czasie podzielenie pasma na fragmenty o określonych częstotliwościach jest bardzo wygodne i zgodne z praktyką branżową. W standardach kablowych DOCSIS downstream używa się właśnie wielonośnych kanałów o szerokości 6/8 MHz, w LTE i 5G mamy podobną ideę z podziałem pasma na nośne i podnośne (choć tam jest to bardziej zaawansowane, OFDM), ale logika współdzielenia częstotliwości jest podobna. Moim zdaniem warto zapamiętać, że FDM patrzymy „poziomo” po osi częstotliwości – wiele kanałów jednocześnie, każdy w swoim kawałku pasma. W odróżnieniu od TDMA nie ma tu podziału czasu na szczeliny, tylko stały przydział częstotliwości. W kanale zwrotnym zwykle stosuje się inne techniki, bo wielu abonentów musi nadawać do sieci, a to generuje kolizje, problemy z mocą i synchronizacją, więc FDM w typowej postaci, jak na obrazku, tam rzadziej się spotyka.
Na schemacie wyraźnie widać podział wspólnego pasma na kilka wąskich fragmentów o tej samej szerokości 8 MHz, oznaczonych jako F1, F2, F3, … Fn. Każdy z tych fragmentów reprezentuje osobny kanał częstotliwościowy, który jest obecny w medium jednocześnie z pozostałymi. To jest klasyczny przykład techniki FDM, czyli Frequency Division Multiplexing. Typowym błędem jest skojarzenie takiego rysunku z TDMA, bo wielu osobom „kanały” kojarzą się z kolejnymi użytkownikami, ale w TDMA podział odbywa się w czasie, a nie w częstotliwości. Gdyby chodziło o TDMA, zobaczylibyśmy oś czasu i prostokątne szczeliny czasowe przypisane różnym stacjom, a nie kilka pasm rozłożonych na osi częstotliwości. W TDMA wszyscy korzystają z tej samej częstotliwości nośnej, tylko na zmianę, w określonych slotach czasowych. Tutaj jest odwrotnie: transmisje różnych użytkowników lub różnych usług są rozdzielone po częstotliwości, a występują jednocześnie. Drugi obszar zamieszania to rozróżnienie kanału dosyłowego i zwrotnego. Kanał dosyłowy (downstream) to kierunek od sieci do abonenta, np. od CMTS do modemów kablowych, od stacji bazowej do telefonów, od nadajnika TV do odbiorników. W praktycznych wdrożeniach, takich jak DVB-C czy DOCSIS downstream, właśnie tam stosuje się wielokanałowy FDM: operator ma jedno szerokie pasmo i dzieli je na stałe kanały 6/7/8 MHz, każdy z własną nośną i modulacją. Kanał zwrotny (upstream) działa w drugą stronę i ma zupełnie inne wymagania: wielu abonentów musi nadawać do jednego punktu sieci, trzeba radzić sobie z kolizjami, różnymi poziomami mocy, opóźnieniami. Z tego powodu w kanale zwrotnym częściej wykorzystuje się mechanizmy dynamicznego przydziału czasu, rezerwacji szczelin, ALOHA, różne odmiany TDMA, ale rysunek takich mechanizmów wygląda zupełnie inaczej niż pokazane tutaj pasma 8 MHz. Stąd odpowiedzi mówiące o TDMA albo o FDM w kanale zwrotnym wynikają z pomieszania dwóch różnych wymiarów: czasu i częstotliwości oraz kierunku transmisji. Dobra praktyka w telekomunikacji to zawsze patrzenie, co jest na osi poziomej: jeśli jest częstotliwość i widzimy kilka równoległych pasm – to jest FDM, typowy dla kanału dosyłowego w wielu współczesnych systemach.