Poprawnie wskazany został reflektogram 3, ponieważ zwarcie żył w miedzianym torze symetrycznym objawia się jako nagła, ujemna zmiana amplitudy odbitej fali na ekranie TDR. W praktyce oznacza to, że współczynnik odbicia Γ przy zwarciu dąży do −1, więc przyrząd pokazuje wyraźny „dołek” poniżej poziomu linii odniesienia, dokładnie tak jak na reflektogramie numer 3. Dla linii symetrycznych, np. skrętki telekomunikacyjnej czy pary w kablu energetycznym sterowniczym, zwarcie między żyłami powoduje gwałtowne obniżenie impedancji falowej do wartości bliskiej 0 Ω. Z mojego doświadczenia w serwisie okablowania strukturalnego wynika, że taki kształt przebiegu jest jednym z najbardziej charakterystycznych – trudno go pomylić z przerwą żyły czy z nieciągłością ekranu. W dobrych praktykach pomiarowych (opisanych m.in. w IEC 61935, IEC 60034 czy wytycznych producentów reflektometrów kablowych) zawsze podkreśla się, że: przerwa przewodu daje impuls dodatni (impedancja rośnie), a zwarcie – impuls ujemny (impedancja gwałtownie maleje). Właśnie dlatego reflektogram 1 i 2 kojarzymy raczej z przerwaniem lub rozwarciem, a 4 – z przejściem z uszkodzonego odcinka do fragmentu o innej impedancji, ewentualnie z końcem kabla dopasowanego rezystancyjnie. W praktyce terenowej technik wykorzystuje ten efekt, aby nie tylko stwierdzić, że jest zwarcie, ale też zmierzyć odległość do miejsca uszkodzenia – przeliczając czas powrotu impulsu przez prędkość propagacji sygnału w danym kablu (parametr NVP z katalogu producenta). Przy diagnozowaniu instalacji miedzianych w sieciach LAN czy w kablach telekomunikacyjnych to jedna z podstawowych metod lokalizacji awarii, szybko pozwala odróżnić zwarcie żył od np. zgniecenia czy zawilgocenia izolacji.
Reflektogramy TDR bardzo łatwo odczytać błędnie, jeśli nie ma się w głowie prostej zasady: wzrost impedancji daje odbicie dodatnie, spadek impedancji – odbicie ujemne. W miedzianym torze symetrycznym zwarcie żył oznacza, że impedancja falowa na danym odcinku praktycznie zapada się do zera. Z punktu widzenia reflektometru jest to najsilniejsze możliwe obniżenie impedancji, więc odpowiedź na ekranie musi być impulsem skierowanym w dół, czyli ujemnym wychyleniem względem poziomu odniesienia. Błędne odpowiedzi zwykle wynikają z intuicyjnego, ale mylnego skojarzenia: „zwarcie to duży prąd, więc duży impuls dodatni” albo z przenoszenia doświadczeń z pomiarów napięcia stałego czy omomierzem na technikę TDR. TDR mierzy zjawiska falowe i współczynnik odbicia, a nie prąd wprost. Jeśli ktoś wybiera reflektogram z dodatnim pikiem, to najczęściej myli zwarcie z przerwą żyły. Przerwa przewodu, czyli rozwarcie, powoduje wzrost impedancji do wartości bardzo dużej (praktycznie nieskończonej) i wtedy fala odbita ma znak dodatni – na ekranie widzimy ostre wyjście w górę. Tak wyglądają sytuacje, gdy żyła jest urwana, złącze nie jest wpięte, wtyk RJ‑45 jest źle zaciśnięty, albo mamy całkowicie odłączone zakończenie. Inny typowy błąd to utożsamianie wolno zmieniających się przebiegów z uszkodzeniami twardymi typu zwarcie. Tego rodzaju reflektogramy częściej świadczą o stopniowej zmianie impedancji, np. przejściu z jednego typu kabla na inny, o zgnieceniu mechanicznie kabla, zawilgoceniu izolacji czy złym ekranowaniu. Zwarcie żył daje sygnał bardzo ostry i jednoznaczny: szybkie zejście w dół, czasem z niewielkim „dzwonieniem” wynikającym z tłumienia i dyspersji, ale zawsze o ujemnym kierunku pierwszego wychylenia. Dobra praktyka przy analizie takich przebiegów to zawsze zadanie sobie dwóch pytań: czy lokalna impedancja rośnie, czy maleje oraz czy zmiana jest nagła, czy rozłożona w czasie. Odpowiadając na nie, bez problemu odróżni się zwarcie od przerwy, nieciągłości złącza od końca kabla dopasowanego rezystorem czy chociażby uszkodzenia ekranu. W dokumentacjach producentów reflektometrów i w normach dotyczących okablowania strukturalnego można znaleźć przykładowe wzorcowe reflektogramy – warto je sobie przejrzeć, żeby uniknąć właśnie takich pomyłek podczas realnych pomiarów.