Poprawna jest odpowiedź z modulacją BPSK, bo właśnie modulacje fazowe z kluczowaniem binarnym są uważane za jedne z najbardziej odpornych na zakłócenia przy niskim stosunku sygnału do szumu (niski SNR). W kanałach zwrotnych sieci szerokopasmowych, np. w sieciach kablowych (DOCSIS), łączu powrotnym w systemach satelitarnych czy w radioliniach, sygnał z abonenta do stacji bazowej jest zwykle słabszy, bardziej narażony na zakłócenia, interferencje i odbicia. Dlatego stosuje się modulacje o dużej odporności na błędy, takie jak BPSK, czasem QPSK, wspierane dodatkowo przez kodowanie korekcyjne (FEC). BPSK (Binary Phase Shift Keying) zmienia wyłącznie fazę fali nośnej między dwoma stanami (0° i 180°), co sprawia, że detekcja sygnału jest relatywnie prosta i skuteczna nawet przy sporym poziomie szumu. Z punktu widzenia teorii informacji, BPSK ma bardzo korzystną charakterystykę błędu bitowego BER w funkcji Eb/N0, dlatego tak często pojawia się w praktyce tam, gdzie sygnał jest słaby lub kanał mocno zaszumiony. W kanałach zwrotnych szerokopasmowych systemów dostępowych często zaczyna się właśnie od BPSK lub QPSK, a dopiero przy lepszych warunkach kanałowych przechodzi się na bardziej złożone modulacje (16QAM, 64QAM), które są mniej odporne na zakłócenia, ale za to zwiększają przepływność. Moim zdaniem warto kojarzyć BPSK z takim trybem „bezpiecznym”, awaryjnym, stosowanym tam, gdzie priorytetem jest niezawodność transmisji, a nie maksymalna szybkość. Właśnie dlatego w projektowaniu kanałów zwrotnych dobrą praktyką jest zaczynanie od najprostszej, bardzo odpornej modulacji fazowej i dopiero w miarę możliwości podnoszenie jej złożoności.
W sieciach szerokopasmowych kanał zwrotny ma zwykle gorsze warunki niż kanał do abonenta: niższy poziom mocy, większy wpływ zakłóceń impulsowych, szumów od urządzeń domowych, a do tego często gorszą jakość instalacji abonenckiej. To sprawia, że wybór modulacji nie może być przypadkowy. Częstym błędem jest kierowanie się intuicją z klasycznych systemów radiowych i założenie, że skoro w radiu FM „ładnie gra” mimo zakłóceń, to tutaj też FM będzie najlepszy. Modulacja FM faktycznie jest odporna na pewne typy zakłóceń w analogowych systemach radiowych, ale w cyfrowych sieciach szerokopasmowych liczy się efektywność widmowa, łatwość integracji z kodowaniem korekcyjnym i dopasowanie do standardów takich jak DOCSIS, DVB-RCS czy różne rozwiązania OFDM. FM jest modulacją analogową, wymaga szerokiego pasma i zupełnie innej architektury odbiornika, więc w praktyce nie stosuje się jej jako modulacji danych w kanałach zwrotnych tego typu. Podobnie AM, choć prosta w zrozumieniu, jest bardzo wrażliwa na zakłócenia amplitudowe, czyli dokładnie na to, czego w sieciach szerokopasmowych mamy pod dostatkiem: szumy, wahania poziomu sygnału, zakłócenia impulsowe. W cyfrowej transmisji danych modulacja amplitudy bez odpowiednich technik kompensacji jest po prostu zbyt podatna na błędy. Pojawia się też czasem skojarzenie, że skoro DPCM jest stosowane w cyfrowym przetwarzaniu sygnałów, to może to jakaś modulacja. DPCM to jednak technika kodowania różnicowego (Delta PCM), związana z kompresją i reprezentacją sygnału, a nie z samą modulacją fali nośnej w kanale radiowym czy kablowym. To raczej metoda kodowania źródła niż warstwy fizycznej. W nowoczesnych kanałach zwrotnych stawia się na modulacje fazowe i kwadraturowe (BPSK, QPSK, QAM), integrowane z korekcją błędów (FEC) i często z technikami wielodostępu. Typowym błędem myślowym jest mieszanie pojęć z różnych warstw modelu OSI: ktoś pamięta z lekcji AM i FM jako „odporne” albo „popularne” w radiu i przenosi to bezpośrednio na cyfrowe systemy szerokopasmowe. Albo myli metody kompresji/kodowania (DPCM) z modulacją, bo wszystko „dotyczy sygnału”. W praktyce kanał zwrotny wymaga rozwiązania specjalnie zoptymalizowanego pod duży poziom zakłóceń i ograniczone pasmo, a tę rolę najlepiej spełniają proste, binarne modulacje fazowe, a nie klasyczne AM, FM czy techniki kodowania różnicowego.