Na rysunku widać klasyczne połączenie kątowe narożnikowe płaskie – dwa elementy łączą się pod kątem prostym, tworząc róg, ale ich czoła nie są ze sobą zestawione, tylko spotykają się płaszczyznami boków. Jeden element ma wyciętą wręgę (taką jakby półkę), drugi odpowiednie podcięcie, dzięki czemu po złożeniu tworzą równą, płaską powierzchnię od strony lica. Moim zdaniem to jest jedno z podstawowych złączy, które powinien rozpoznawać każdy technik technologii drewna, bo często pojawia się w ramach, skrzynkach, korpusach prostych mebli czy oprawach. W praktyce takie połączenie narożnikowe płaskie stosuje się tam, gdzie ważna jest gładka powierzchnia zewnętrzna, a samo złącze można dodatkowo wzmocnić klejem, kołkami, lamelami albo wkrętami, w zależności od obciążenia i klasy wyrobu. Zgodnie z dobrymi praktykami stolarskimi dąży się do tego, żeby włókna drewna w strefie złącza przebiegały możliwie równolegle do kierunku największych sił, a szerokość wręgi była tak dobrana, by nie osłabić nadmiernie przekroju elementu. W konstrukcjach meblowych takie złącza projektuje się tak, aby miały odpowiednią powierzchnię klejenia i zapewniały stateczność narożnika bez konieczności stosowania masywnych okuć. W literaturze i katalogach systemów montażowych znajdziesz to złącze właśnie w grupie złączy kątowych narożnikowych płaskich, czyli dokładnie tak, jak wskazuje prawidłowa odpowiedź.
Na ilustracji nie mamy ani klasycznego połączenia równoległego czołowego, ani żadnego złącza półkrzyżowego, ani też narożnika ściennego. Cały problem polega na tym, żeby dobrze odczytać, jak ustawione są elementy względem siebie i które powierzchnie będą się stykały po zmontowaniu. Częsty błąd polega na tym, że patrząc na przekrój słoi na końcu elementu, ktoś automatycznie zakłada, że chodzi o złącze czoło–czoło, czyli połączenie równoległe czołowe. W tym typie złącza łączy się jednak dwa końce elementów w jednej osi, bez kąta prostego, a na rysunku wyraźnie widać, że elementy mają utworzyć narożnik, a nie przedłużenie. Dlatego nie jest to połączenie równoległe czołowe. Mylenie z połączeniem półkrzyżowym płaskim wynika z kolei z podobieństwa samego podcięcia. W półkrzyżowym obie belki są nacinane do połowy grubości i krzyżują się w jednej płaszczyźnie, tworząc literę „T” albo „+”. Tutaj mamy wyraźny narożnik pod kątem 90°, a nie skrzyżowanie w środku długości. Element po prawej ma schodkowe podcięcie na końcu, a nie w połowie, co jest typowe właśnie dla narożnika. Określenie „kątowe narożnikowe ścienne” sugeruje z kolei połączenie w narożniku ściany skrzyni, gdzie jedna ścianka zachodzi na drugą, często z widoczną krawędzią na boku. W takim rozwiązaniu licują inne powierzchnie, a konstrukcja bardziej przypomina połączenia stosowane w szkielecie ścianek działowych czy przy montażu skrzyń z płyt. Na rysunku widać, że po złożeniu elementy tworzą wspólną płaską powierzchnię, a frez/wycięcie jest prowadzone po płaszczyźnie boku, nie po „ścianie” skrzynki. Z mojego doświadczenia uczniowie często patrzą tylko na jeden widok i nie analizują, jak zamek zadziała w przestrzeni, stąd te pomyłki. Kluczowe jest rozpoznanie, że mamy do czynienia z narożnikiem 90° z płaskim licem, czyli połączeniem kątowym narożnikowym płaskim, a nie żadnym złączeniem czołowym, półkrzyżowym czy typowo ściennym.