Prawidłowo rozpoznane zostało rozwarstwienie płyty wiórowej. Na ilustracji widać wyraźnie, że warstwy materiału „rozchodzą się” względem siebie, a wierzchnia okleina lub warstwa dekoracyjna odspaja się od rdzenia płyty. To właśnie jest typowe rozwarstwienie: utrata spójności między poszczególnymi warstwami, spowodowana najczęściej zbyt słabym sprasowaniem, niewłaściwą ilością kleju, błędami w procesie produkcji albo zawilgoceniem materiału. W płytach drewnopochodnych (wiórowych, MDF, OSB, sklejce) rozwarstwienie jest jedną z poważniejszych wad, bo znacznie obniża nośność, sztywność i stabilność wymiarową elementu. W praktyce stolarskiej taki element bardzo trudno naprawić w sposób trwały – najczęściej zgodnie z dobrą praktyką po prostu się go wymienia, zwłaszcza jeśli ma pełnić funkcję konstrukcyjną, np. boku szafki, półki nośnej czy wieńca korpusu. Moim zdaniem warto pamiętać, że poprawnie wykonana płyta wiórowa zgodna z wymaganiami norm (np. PN‑EN 312 dla płyt wiórowych) powinna mieć jednolitą strukturę, bez widocznych szczelin i odspojeń między warstwami. Każde miejscowe „odklejenie” się okleiny, laminatu lub samego rdzenia świadczy o problemie. W warsztacie bardzo szybko wychodzi to przy frezowaniu krawędzi, wierceniu otworów pod konfirmaty czy montażu okuć – krawędź zaczyna się kruszyć, a warstwy rozchodzą się jak „kanapka”. Dlatego przy odbiorze płyt od dostawcy, przy magazynowaniu i przy docinaniu elementów zawsze warto obejrzeć przekrój – czy nie ma śladów spęcznienia, pęcherzy, odspojeń. Rozpoznawanie rozwarstwienia na oko i dotykiem to jedna z takich praktycznych umiejętności, które naprawdę się przydają w codziennej pracy stolarza i montera mebli.
Na zdjęciu mamy do czynienia z typową wadą strukturalną płyty wiórowej, ale łatwo ją pomylić z innymi uszkodzeniami, jeśli patrzy się tylko „z wierzchu”. Częsty błąd polega na tym, że ktoś widzi odkształconą powierzchnię i automatycznie myśli o wgnieceniu. Wgniecenie to jednak odcisk, lokalne zgniecenie materiału pod wpływem nacisku, gdzie struktura pozostaje w miarę ciągła, tylko odkształcona. Tutaj jest odwrotnie: warstwa wierzchnia unosi się do góry, jakby się odklejała od reszty, a nie jest wciskana do środka. To już zupełnie inny mechanizm uszkodzenia. Kolejne skojarzenie to przebarwienie, bo przy płytach i okleinach ludzie często patrzą na kolor. Przebarwienie dotyczy jednak wyłącznie zmiany barwy powierzchni – od słońca, wilgoci, chemii, różnic w partii okleiny. W przebarwieniu struktura płyty pozostaje cała, nie zmienia się jej grubość ani spoistość, dotykowo element jest gładki i jednolity. Na ilustracji widać wyraźną zmianę kształtu i odspojenie, a nie problem z kolorem. Dość naturalne jest też mylenie pokazanej wady z pęknięciem. Pęknięcie to rysa lub szczelina biegnąca przez materiał, często w jednym kierunku, powstała na skutek naprężeń, uderzenia, wysychania. W płytach wiórowych pęknięcia zazwyczaj są liniowe, czasem nieregularne, ale nie powodują takiego równomiernego „odwarstwienia” całych płaszczyzn. Tutaj mamy do czynienia z czymś innym: poszczególne warstwy płyty i okleiny tracą przyczepność, materiał rozchodzi się jakby na „kanapki”. To właśnie jest rozwarstwienie, czyli utrata spójności między warstwami, a nie pojedyncza rysa czy wgniotek. Z mojego doświadczenia wynika, że źródłem takich pomyłek jest patrzenie tylko na jedną cechę – np. na kształt powierzchni – zamiast na cały przekrój i sposób, w jaki zachowuje się materiał. W dobrej praktyce stolarskiej zawsze warto obejrzeć element z boku, sprawdzić przekrój i dotykiem ocenić, czy warstwy nie „pracują” osobno. To pomaga odróżnić wady powierzchniowe, takie jak wgniecenia czy przebarwienia, od poważniejszych wad strukturalnych, jak pęknięcia czy właśnie rozwarstwienia, które z punktu widzenia wytrzymałości i bezpieczeństwa konstrukcji są zdecydowanie groźniejsze.