Prawidłowo wskazany został proces 3, bo właśnie w nim zachowana jest typowa, podręcznikowa kolejność operacji przy wykonywaniu ściany bocznej mebla skrzyniowego z płyty wiórowej laminowanej. Najpierw występuje trasowanie materiału, czyli wyznaczenie linii cięcia, położenia wręgów, gniazd pod okucia itp. Na tym etapie nic jeszcze nie obrabiamy, tylko dokładnie planujemy – to bardzo ważne przy pracy z płytą laminowaną, gdzie każdy błąd w wymiarze bywa od razu widoczny. Następnie jest formatowanie elementu, czyli przycięcie płyty do ostatecznych wymiarów na pile formatowej lub innej maszynie tnącej. Dopiero na poprawnie zformatowane krawędzie nakleja się obrzeża, czyli wykonuje okleinowanie wąskich płaszczyzn. Tak jest najbezpieczniej i najczyściej technologicznie, bo nie niszczymy okleiny późniejszym formatowaniem. Kolejny krok to wiercenie gniazd – pod konfirmaty, kołki, mimośrody czy zawiasy puszkowe. Płyta ma już wymiar, krawędzie są wykończone, więc łatwo ustawić opory i wiercić w powtarzalny sposób. Po wywierceniu gniazd wykonuje się wręgi, jeśli konstrukcja tego wymaga (np. wręgi pod dno szafki). Na końcu zawsze powinna być kontrola jakości: sprawdzenie wymiarów, prostopadłości, jakości okleiny, dokładności wierceń. Moim zdaniem, właśnie ta logika „od planowania, przez nadanie wymiaru, wykończenie krawędzi, obróbkę złączy, aż po kontrolę” jest podstawową dobrą praktyką w stolarstwie meblowym i w większości zakładów produkcyjnych wygląda bardzo podobnie, niezależnie od tego, czy robimy pojedynczą szafkę, czy całą serię mebli na CNC.
W procesach 1, 2 i 4 operacje są wymieszane w sposób, który w praktyce warsztatowej powodowałby sporo problemów technologicznych. Typowym błędem jest traktowanie kolejności jako dowolnej, byle wszystkie czynności były wykonane. W obróbce elementów meblowych ta kolejność jest jednak kluczowa, bo każda operacja przygotowuje bazę pod następną. Na przykład w jednym z procesów okleinowanie wąskich płaszczyzn pojawia się przed formatowaniem elementu. To w praktyce jest bardzo niekorzystne: najpierw trzeba nadać dokładny wymiar płycie, a dopiero potem przyklejać obrzeża, żeby ich nie sfrezować lub nie obciąć przy późniejszym docinaniu. W innym wariancie formatowanie pojawia się dopiero po kontroli jakości, co zupełnie odwraca logikę procesu – nie można rzetelnie kontrolować elementu, który nie ma jeszcze ostatecznych wymiarów. Częstym uproszczeniem jest też przekonanie, że wiercenie gniazd można zrobić praktycznie „kiedy się trafi”, byle przed montażem. Tymczasem wiercenia wykonuje się po formatowaniu i okleinowaniu, kiedy krawędzie są już gotowe, a element ma ostateczne wymiary, więc można precyzyjnie ustawić przyrządy i przyłożyć miary. W niektórych błędnych sekwencjach pomijana jest też naturalna zasada: najpierw trasowanie, potem obróbka. Trasowanie przed wierceniem i wykonywaniem wręgów pozwala uniknąć przesunięć, które później skutkują krzywym montażem ścianek, niewłaściwym położeniem dna czy problemami z domykaniem frontów. Z mojego doświadczenia wynika, że takie pomieszanie etapów wynika z myślenia „zrobię to, co akurat mam pod ręką”, zamiast trzymać się ustabilizowanej technologicznie ścieżki. Tymczasem dobra praktyka w produkcji mebli skrzyniowych to zawsze przejrzysty schemat: planowanie i trasowanie, nadanie wymiaru, wykończenie krawędzi, wykonanie otworów i wręgów, a na końcu dokładna kontrola jakości gotowego elementu.