W przypadku przygotowania ciasta mieszanego, gdzie skład mąki to 80% pszennej i 20% żytniej, najkorzystniejsze efekty technologiczne osiąga się stosując rozczyn pszenny. To wynika głównie z właściwości obu typów mąk. Mąka pszenna ma wysoką zawartość glutenu, który odpowiada za elastyczność i sprężystość ciasta, a rozczyn pszenny najlepiej aktywuje gluten oraz drożdże. Moim zdaniem, jeżeli większość mąki stanowi pszenica, zawsze lepiej pracować na rozczynie pszennym, bo to daje lepszą porowatość, objętość bochenków i chrupkość skórki – co doceniają zarówno piekarze, jak i klienci piekarni. Praktyka pokazuje, że wykorzystanie rozczynu pszennego pozwala również lepiej kontrolować fermentację i skraca czas dojrzewania ciasta. W tej metodzie łatwiej uzyskać powtarzalny, wysokiej jakości produkt, co potwierdzają zalecenia technologów piekarnictwa i większość podręczników branżowych. Z mojego doświadczenia: pieczywo mieszane na rozczynie pszennym nie tylko lepiej wyrasta, ale też ma delikatniejszy miękisz i bardziej przyjemny aromat, a to dla wielu klientów jest kluczowe. Jeśli ktoś szuka kompromisu między tradycją a nowoczesnością, to właśnie rozczyn pszenny przy tym udziale mąk jest złotym środkiem – pozwala wydobyć to, co najlepsze z obu rodzajów mąki, ale bez ryzyka pogorszenia struktury miękiszu czy nadmiernej kwasowości.
W branży piekarskiej stosowanie odpowiedniej metody fermentacji ciasta ma fundamentalne znaczenie dla uzyskania właściwych cech gotowego pieczywa. Jednym z najczęstszych błędów jest automatyczne wybieranie fermentacji na kwasie lub rozczynie żytnim, kiedy w mieszance przeważa mąka pszenna. Kwas chlebowy (fermentacja na kwasie) jest świetny przy wysokim udziale mąki żytniej, bo pozwala na stabilizację struktury i poprawia smak, ale przy przewadze pszenicy niestety prowadzi do powstawania zbyt kwaśnego miękiszu oraz obniża objętość i lekkość wypieku – a to są cechy, które przy chlebie mieszanym nie są pożądane. Zaczyn drożdżowy bywa kuszącym wyborem, ponieważ przyspiesza proces, ale nie oddaje w pełni właściwości pszennej mąki, szczególnie jeśli nie pracujemy wyłącznie na pszenicy. Rozczyn żytni z kolei nie aktywuje glutenu tak skutecznie jak rozczyn pszenny, więc ciasto nie ma odpowiedniej struktury i bochenki mogą wychodzić zbite, czasem nawet z zakalcem – co jest typowym problemem początkujących piekarzy. Często spotykam się z mylnym przekonaniem, że każdą mieszankę wystarczy zrobić na kwasie lub rozczynie żytnim, bo „lepiej pasuje do żyta”, jednak w praktyce liczy się dominująca mąka, a pszenica wymaga innego podejścia. Błędne wybory wynikają też z przywiązania do tradycji lub braku znajomości nowoczesnych podejść w piekarnictwie. Standardy branżowe wyraźnie sugerują, że przy przewadze pszenicy najefektywniejszą, najbezpieczniejszą i najbardziej powtarzalną metodą jest rozczyn pszenny. Pozwala to na pełne wykorzystanie potencjału pszennej mąki i uniknięcie typowych problemów technologicznych, takich jak zbyt wysoki poziom kwasowości, niewłaściwa porowatość czy zaburzona fermentacja.