Prawidłowe uformowanie kęsa ciasta na chleb wydłużony zaczyna się od zaokrąglania, a potem przechodzi się do wydłużania. Czemu tak? Zaokrąglanie służy temu, żeby nadać ciastu wstępną strukturę i uporządkować w nim gluten, co ma ogromne znaczenie dla późniejszego rozrostu i równomiernego miękiszu. Dopiero potem, kiedy kęs jest już zaokrąglony, można go wydłużać – najlepiej techniką zwijaną, delikatnie rozciągając, żeby nie naruszyć pęcherzyków gazu, które w środku już się tworzą. Właściwe zaokrąglenie pomaga też w utrzymaniu napięcia na powierzchni ciasta, dzięki czemu podczas garowania i pieczenia bochenek ładnie rośnie, nie rozjeżdża się na boki. W praktyce zawodowej wielu piekarzy najpierw formuje z kęsa kulę, by potem nadać jej kształt podłużny, np. batona czy bułki wrocławskiej. To jest taka podstawa, którą zawsze powtarza się na kursach i praktykach. Standardy branżowe kładą na to nacisk, bo jak się pominie któryś z tych etapów, to albo miękisz będzie za zbity, albo kształt bochenka wyjdzie niestandardowy. Dobrze też pamiętać, że zaokrąglanie i wydłużanie sprawdza się praktycznie przy każdym cieście pszennym, nawet tym bardziej wilgotnym, bo pozwala lepiej kontrolować ostateczną strukturę. Z mojego doświadczenia wynika, że osoby, które konsekwentnie stosują tę zasadę, rzadziej mają problemy z pękaniem skórki czy nierównomiernym rozrostem.
Wielu osobom wydaje się, że wałkowanie to dobry sposób na przygotowanie kęsa ciasta na chleb, ale w rzeczywistości ta technika jest zarezerwowana raczej dla ciast kruchych lub francuskich, gdzie zależy nam na cienkich, równych płatach. Ciasta na chleb, szczególnie te pszenne, wymagają delikatniejszego podejścia, aby nie uszkodzić już wytworzonych pęcherzyków gazu i nie zniszczyć struktury glutenu. Wałkowanie prowadzi często do spłaszczenia i zbytniego odpowietrzenia kęsa, co negatywnie wpływa na końcową objętość i puszystość bochenka. Kolejna kwestia to znakowanie – ten etap wykonuje się dopiero tuż przed pieczeniem, najczęściej poprzez nacięcie powierzchni uformowanego już bochenka, żeby kontrolować sposób rozrostu podczas zapiekania. Znakowanie nie ma nic wspólnego z samym formowaniem kęsa, ono wpływa głównie na wygląd i strukturę skórki. Przekładanie natomiast to czynność logistyczna, polegająca na przenoszeniu ciasta z jednego miejsca na drugie, na przykład między stołem a koszem rozrostowym, ale nie jest elementem samego kształtowania kęsa. Typowym błędem myślowym jest traktowanie tych etapów jako zamiennych albo próbę skracania procesu, np. przez pomijanie zaokrąglania. Tymczasem to właśnie zaokrąglanie i wydłużanie, stosowane jedno po drugim, są zgodne z zasadami rzemiosła piekarskiego i pozwalają uzyskać bochenki o odpowiedniej strukturze i estetycznym wyglądzie. Z doświadczenia wiem, że osoby wybierające uproszczone techniki często mają potem problemy z rozwarstwieniem miękiszu lub deformacją chleba podczas pieczenia, co jest bezpośrednim skutkiem niewłaściwego formowania kęsa.