Prawidłowo – w chłodzeniu żywności z wykorzystaniem zjawiska sublimacji stosuje się suchy lód, czyli stały dwutlenek węgla (CO₂). Kluczowe jest tu właśnie słowo „sublimacja”. Suchy lód nie topi się jak lód wodny, tylko przechodzi bezpośrednio ze stanu stałego w gazowy, z pominięciem fazy ciekłej. Podczas tego procesu pochłania bardzo dużo ciepła z otoczenia, co daje silny efekt chłodzący. Temperatura suchego lodu to ok. –78,5°C, więc jest zdecydowanie niższa niż temperatura zwykłego lodu, co pozwala na szybkie i głębokie schładzanie lub zamrażanie produktów spożywczych. W praktyce suchy lód stosuje się do transportu mrożonek, lodów, wyrobów garmażeryjnych, a także w przemyśle mięsnym i rybnym, szczególnie tam, gdzie ważne jest utrzymanie tzw. łańcucha chłodniczego bez dostępu do klasycznych urządzeń chłodniczych. Z mojego doświadczenia w technikum wynika, że suchy lód jest też bardzo wygodny, bo nie pozostawia wody – po prostu odparowuje, więc opakowania się nie moczą i nie rozmiękają. W normach i dobrych praktykach transportu żywności (np. wytyczne ATP, wytyczne HACCP dla logistyki chłodniczej) suchy lód jest uznanym, standardowym czynnikiem chłodzącym w transporcie i magazynowaniu krótkoterminowym. Trzeba tylko pamiętać o bezpieczeństwie: CO₂ jest gazem duszącym, więc zaleca się dobrą wentylację, odpowiednie oznakowanie opakowań i stosowanie rękawic ochronnych, bo kontakt skóry z suchym lodem może powodować odmrożenia. W dobrze zaprojektowanym łańcuchu chłodniczym suchy lód często łączy się z izolacyjnymi opakowaniami styropianowymi lub z pianki, co pozwala długo utrzymać niską temperaturę bez użycia energii elektrycznej.
W tym pytaniu sedno sprawy leży w zrozumieniu, czym jest sublimacja i jakie substancje rzeczywiście wykorzystują to zjawisko w praktycznym chłodzeniu żywności. Sublimacja to przejście bezpośrednio ze stanu stałego w gazowy, z pominięciem fazy ciekłej. W warunkach stosowanych w przemyśle spożywczym tak zachowuje się suchy lód, czyli stały CO₂, i to właśnie on jest typowym czynnikiem chłodniczym w systemach opartych na sublimacji. Gazowy tlen nie spełnia tego warunku – jest już w stanie gazowym, więc nie ma tu przejścia stałe–gazowe. Tlen w formie ciekłej czy gazowej bywa używany w przemyśle, ale bardziej jako utleniacz lub w celach technologicznych, a nie jako standardowy czynnik chłodniczy do żywności. Dodatkowo tlen zwiększa ryzyko utleniania tłuszczów i innych składników, więc z punktu widzenia jakości i trwałości żywności nie jest to dobry pomysł. Ciekły azot natomiast faktycznie jest bardzo silnym czynnikiem chłodniczym, ale podstawowy mechanizm jego działania to parowanie i wrzenie, a nie sublimacja. Azot w warunkach stosowanych w przemyśle jest cieczą, która po kontakcie z cieplejszym produktem gwałtownie odparowuje, pochłaniając ogromne ilości ciepła. Stosuje się go np. do zamrażania szokowego, kriomrożenia owoców, warzyw, produktów mięsnych czy gotowych dań. To bardzo efektywna technologia, ale nie spełnia warunku „sublimacji czynnika chłodniczego”. Z kolei lód wodny to po prostu zamarznięta woda. Podczas topnienia przechodzi ze stanu stałego w ciekły, więc tu mamy klasyczne topnienie, a nie sublimację. Oczywiście lód jest powszechnie używany do chłodzenia ryb, napojów czy krótkotrwałego obniżania temperatury surowców, ale pozostawia wodę, co bywa kłopotliwe i nie zawsze pożądane. Typowym błędem myślowym przy tym pytaniu jest skupienie się tylko na tym, że „coś jest bardzo zimne” (np. ciekły azot) albo że „tym się chłodzi żywność” (lód wodny), bez zwrócenia uwagi na rodzaj przemiany fazowej. W technologii żywności takie szczegóły są ważne, bo od nich zależą zarówno parametry procesu, jak i wymagania BHP, dobór opakowań, a nawet sposób organizacji magazynu czy transportu.