Właściwy zestaw do oceny zdolności rozpoznawania czterech podstawowych smaków w klasycznej analizie sensorycznej to roztwory: sacharozy (smak słodki), kwasu cytrynowego (smak kwaśny), chlorku sodu (smak słony) oraz kofeiny (smak gorzki). To dokładnie ta kombinacja, którą podają typowe normy i podręczniki do analizy sensorycznej żywności, np. w opisach metod treningu zespołów oceniających. Sacharoza jest standardem dla smaku słodkiego, bo ma czysty, dobrze znany profil smakowy, bez posmaków ubocznych, które mogłyby mylić oceniającego. Kwas cytrynowy z kolei daje wyraźny, typowy smak kwaśny, podobny do tego, jaki kojarzymy z cytrusami, a przy tym jest stabilny i łatwo rozpuszczalny w wodzie. Chlorek sodu to klasyczna „sól kuchenna”, czyli najbardziej reprezentatywny nośnik smaku słonego w przemyśle spożywczym. Kofeina natomiast jest standardem dla gorzkości – ma charakterystyczny, intensywny smak gorzki, używany zarówno w szkoleniach degustatorów, jak i w badaniach progów smakowych. W praktyce, w laboratoriach kontroli jakości i w panelach sensorycznych stosuje się właśnie takie roztwory w ściśle określonych stężeniach, zgodnych z zaleceniami norm (np. PN dotyczących oceny sensorycznej). Moim zdaniem dobrze jest zapamiętać nie tylko same substancje, ale też to, że muszą być one jak najbardziej „czyste sensorycznie”, czyli bez dodatkowych aromatów czy odczuć drażniących. Dzięki temu można obiektywnie szkolić panel, badać progi wyczuwalności i oceniać, czy badany ma prawidłowo funkcjonujący zmysł smaku. W realnych warunkach produkcyjnych taka umiejętność przydaje się np. przy doborze poziomu dosładzania napojów, korekcie kwasowości sosów czy kontroli nadmiernej goryczy w piwie lub napojach energetycznych.
W zadaniu chodzi o przygotowanie standardowych roztworów do oceny czterech podstawowych smaków: słodkiego, kwaśnego, słonego i gorzkiego. W analizie sensorycznej nie wybiera się substancji przypadkowo, tylko takie, które są przyjęte jako wzorce w normach i literaturze branżowej. W wielu odpowiedziach pojawiają się składniki, które co prawda są związane z żywnością, ale nie spełniają kryteriów dobrego bodźca wzorcowego. Przykładowo glukoza oczywiście jest słodka, ale w szkoleniach paneli częściej stosuje się sacharozę, bo ma bardziej „czysty”, typowy profil słodkości i jest standardem w testach sensorycznych. Podobnie z kwasami: kwas winowy czy mlekowy występują w żywności, ale ich smak jest trochę bardziej złożony, mniej intuicyjny dla osoby uczącej się dopiero rozpoznawania podstawowych smaków. Kwas cytrynowy jest pod tym względem prostszy i lepiej utrwalony w metodykach jako standard kwaśności. Kolejny problem to dobór związków dla smaku słonego. Chlorek wapnia daje smak słony, ale też wywołuje uczucie cierpkości, lekko metaliczny posmak i inne niepożądane wrażenia. Wodorowęglan sodu z kolei ma lekko słonawy, ale też charakterystycznie „sodowy”, trochę mydlany posmak, co utrudnia jednoznaczne kojarzenie go tylko ze słonością. Dlatego w praktyce używa się chlorku sodu, czyli zwykłej soli kuchennej – bodziec jest jednoznaczny i dobrze znany. Przy gorzkości też łatwo o pomyłkę. Teina to tak naprawdę ta sama substancja chemiczna co kofeina, ale w kontekście ćwiczeń sensorycznych używa się czystej kofeiny farmakopealnej, a nie naparów herbacianych czy innych źródeł. Chinina (np. w postaci chlorowodorku chininy) jest znakomitym wzorcem gorzkości w niektórych metodykach, ale wtedy zwykle łączy się ją z klasycznymi wzorcami słodkiego, kwaśnego i słonego, a nie z amoniakiem, który ma przede wszystkim ostry, drażniący zapach i działanie na błony śluzowe, a nie typowy smak podstawowy. Typowym błędem myślowym jest tu kierowanie się skojarzeniami z produktami spożywczymi („w winie jest kwas winowy”, „w jogurcie kwas mlekowy”, „wody mineralne mają różne sole”), zamiast odwołania się do standardów analizy sensorycznej. W szkoleniu degustatorów i w kontroli jakości chodzi o czyste, powtarzalne bodźce, dlatego zestaw sacharoza + kwas cytrynowy + chlorek sodu + kofeina jest najbardziej prawidłowy i zgodny z dobrą praktyką laboratoryjną.