Prawidłowa odpowiedź 15% wynika z praktycznych wymagań technologii przemysłowej produkcji skrobi ziemniaczanej. Do przerobu na skrobię wybiera się surowiec o odpowiednio wysokiej zawartości suchej masy i właśnie skrobi, bo to ona jest głównym składnikiem, który chcemy odzyskać z bulw. Ziemniaki o skrobiowości co najmniej 15% zapewniają opłacalność procesu: wydajność skrobi jest wtedy na tyle wysoka, że zużycie wody, energii, pracy maszyn i środków pomocniczych ma sens ekonomiczny. Przy niższej skrobiowości zużywa się praktycznie tyle samo energii i czasu, a uzysk skrobi z tony ziemniaków jest zdecydowanie za mały. W praktyce przemysłowej często stosuje się nawet surowiec 16–20% skrobi, ale granicą minimalną, przy której produkcja jeszcze się „spina”, jest właśnie ok. 15%. Z mojego doświadczenia to jest taki próg, poniżej którego zakłady skrobiowe zwykle nie chcą skupować ziemniaków, bo spada im wydajność linii technologicznej, rosną koszty jednostkowe, a roztwory poekstrakcyjne mają za małe stężenie skrobi, co utrudnia późniejsze zagęszczanie i odsączanie. Technolog patrzy tu nie tylko na wynik procentowy, ale też na całą organizację procesu: wydajność tarkowania, efektywność oddzielania soku komórkowego, obciążenie wirówek czy stołów sedymentacyjnych. Przy skrobiowości rzędu 15% łatwiej jest też utrzymać powtarzalną jakość produktu końcowego, np. lepkość kleiku, barwę i czystość mikrobiologiczną, bo mniej trzeba „męczyć” układ rozcieńczonymi zawiesinami. To wszystko razem powoduje, że 15% przyjmuje się jako technologiczną dolną granicę opłacalnej produkcji skrobi z ziemniaków.
W produkcji skrobi ziemniaczanej kluczowe jest zrozumienie, że cały proces technologiczny opiera się na bilansie: ile skrobi faktycznie da się odzyskać z określonej masy surowca w stosunku do poniesionych nakładów. Dlatego minimalna zawartość skrobi w ziemniakach nie jest ustalana przypadkowo, tylko wynika z praktyki przemysłowej, norm zakładowych i wieloletnich doświadczeń technologów. Zbyt niska skrobiowość, na poziomie około 10%, oznacza, że w bulwach jest dużo wody i substancji balastowych, a relatywnie mało tego, co nas interesuje, czyli skrobi. W takiej sytuacji trzeba przerobić znacznie większą ilość ziemniaków, żeby uzyskać tę samą masę skrobi. To powoduje większe zużycie energii na mycie, rozdrabnianie, pompowanie zawiesin, większe obciążenie urządzeń separacyjnych oraz większą ilość ścieków technologicznych. Z mojego punktu widzenia taki surowiec nadaje się raczej do innych celów, np. konsumpcyjnych czy paszowych, a nie do typowej produkcji skrobi przemysłowej. Z drugiej strony, bardzo wysokie wartości, jak 30% czy 40%, brzmią atrakcyjnie, ale są nierealne w normalnych warunkach uprawy ziemniaków skrobiowych. Ziemniaki o skrobiowości rzędu 30% to już poziom ekstremalny, praktycznie niespotykany w masowym surowcu skupowym, a 40% to bardziej teoria niż praktyka. Zakład skrobiowy nie może opierać swoich założeń technologicznych na wartościach, które pojawiają się tylko w wyjątkowych odmianach lub warunkach doświadczalnych. Typowy surowiec przemysłowy ma skrobiowość mniej więcej 15–20%, dlatego właśnie granica około 15% jest przyjmowana jako minimalna, przy której proces jest jeszcze opłacalny i technicznie sensowny. Częsty błąd myślowy polega na założeniu, że im wyższy procent, tym lepiej, bez sprawdzenia, czy takie wartości w ogóle występują w praktyce surowcowej. Drugi typowy błąd to niedocenianie wpływu zbyt niskiej skrobiowości na wszystkie kolejne operacje jednostkowe: od tarkowania, przez separację soku, aż po odwadnianie i suszenie skrobi. Im mniej skrobi w surowcu, tym bardziej rozwodniony układ trzeba przerabiać, co obniża sprawność urządzeń i zwiększa koszty. Dlatego odpowiedzi wskazujące bardzo niskie lub skrajnie wysokie wartości nie uwzględniają realiów technologii produkcji skrobi.