Prawidłowa odpowiedź to mycie i dezynfekcja magazynów, bo tylko ten sposób realnie ogranicza zagrożenia mikrobiologiczne podczas przechowywania żywności. Mikroorganizmy (bakterie, pleśnie, drożdże) bardzo dobrze rozwijają się na resztkach żywności, kurzu, wilgotnych powierzchniach, w szczelinach regałów czy na posadzkach. Jeżeli magazyn nie jest regularnie myty i dezynfekowany, to nawet najlepiej zapakowany produkt jest bardziej narażony na skażenie – przez kontakt pośredni, aerozol, owady, gryzonie. W dobrych praktykach higienicznych (GHP) i systemach HACCP wyraźnie podkreśla się konieczność opracowania i stosowania planu mycia i dezynfekcji: określa się częstotliwość, dobór środków chemicznych, stężenia, temperaturę, czas kontaktu, a także sposób weryfikacji skuteczności (np. wymazy mikrobiologiczne, testy ATP). W praktyce wygląda to tak, że magazyny żywności mają harmonogram: codzienne zamiatanie i mycie miejsc newralgicznych, okresowe mycie regałów, dezynfekcja stref, gdzie może występować kondensacja pary wodnej, dokładne czyszczenie stref przy dokach załadunkowych. Z mojego doświadczenia w zakładach spożywczych kluczowe jest też rozróżnienie między zwykłym myciem (usunięcie brudu i materii organicznej) a dezynfekcją (zniszczenie mikroorganizmów). Jedno bez drugiego nie działa dobrze: bez mycia środki dezynfekcyjne nie docierają do drobnoustrojów, a samo mycie tylko rozprowadza mikroflorę po powierzchni. Dlatego dobre zakłady mają dokładnie opisane instrukcje mycia i dezynfekcji magazynów, szkolą pracowników i prowadzą zapisy, bo to jest bezpośrednio powiązane z bezpieczeństwem żywności i zgodnością z wymaganiami prawa żywnościowego oraz normami typu ISO 22000.
W temacie zagrożeń mikrobiologicznych podczas magazynowania żywności łatwo się pomylić, bo wiele działań wydaje się „higienicznych”, ale nie wszystkie mają realny wpływ na mikroflorę w magazynie. Zakaz palenia tytoniu na terenie zakładu jest oczywiście ważny z punktu widzenia BHP, bezpieczeństwa pożarowego i ogólnej kultury pracy, ale nie jest to działanie ukierunkowane na ograniczenie liczby mikroorganizmów. Dym tytoniowy jest przede wszystkim zagrożeniem chemicznym i organoleptycznym (zapach, zanieczyszczenie powietrza), a nie klasycznym źródłem skażenia mikrobiologicznego produktów magazynowanych. Dlatego traktuje się go jako element ogólnych zasad BHP, a nie jako środek zapobiegawczy wobec bakterii czy pleśni w magazynie. Mechaniczne oczyszczanie surowców ma sens, ale głównie na etapie przyjęcia i obróbki surowca, a nie jako podstawowa metoda zabezpieczenia magazynu przed rozwojem mikroorganizmów. To działanie typowe dla etapu technologicznego (np. sortowanie, mycie wstępne, obieranie), a nie dla etapu przechowywania gotowych produktów lub opakowanych surowców. Moim zdaniem częsty błąd myślowy polega na mieszaniu operacji technologicznych z wymaganiami higieny magazynu – coś jest „czyste”, więc wydaje się, że rozwiązuje każdy problem mikrobiologiczny. Tymczasem magazyn wymaga osobnego podejścia: kontrola czystości powierzchni, eliminacja źródeł wilgoci, walka ze szkodnikami, odpowiednia rotacja towaru. Monitorowanie pomieszczeń socjalnych też brzmi rozsądnie, bo to miejsca, gdzie przebywają pracownicy, ale ma to charakter bardziej organizacyjny i higieniczny w kontekście personelu, a nie bezpośredniej kontroli mikroflory w strefie składowania żywności. Pomieszczenia socjalne powinny być utrzymane w czystości, żeby pracownicy nie przenosili zanieczyszczeń do stref produkcyjnych i magazynowych, jednak to nadal nie zastępuje mycia i dezynfekcji samych magazynów. Dobre praktyki produkcyjne (GMP) i higieniczne (GHP) oraz system HACCP wyraźnie rozróżniają te obszary: inne działania stosuje się wobec ludzi, inne wobec surowców, a jeszcze inne wobec pomieszczeń magazynowych. Dlatego jako kluczowe działanie prewencyjne wobec zagrożeń mikrobiologicznych w magazynie uznaje się właśnie systematyczne mycie i dezynfekcję powierzchni magazynowych, a nie ogólne zakazy czy samo mechaniczne oczyszczanie surowców.